Izrael czy Palestyna?

Skoro zostałam wywołana do odpowiedzi, to niech będzie. Konflikt izraelsko-palestyński.

Na wstępie może krótka lekcja historii, bo z tego co się zorientowałam wiele osób, nawet wykształconych, nie za bardzo wie co się na tych ziemiach działo i dzieje. Tak więc bez zbędnego przynudzania – ziemia na której znajduje się Izrael była od zawsze bliska sercom Żydów. Ze Starego Testamentu wiemy, że jest to Ziemia Obiecana, ziemia potomków Izraela, syna Jakuba. Żydzi żyli sobie tam ponad dwa tysiące lat temu przechodząc przez różnego rodzaju wzloty i upadki, aż w końcu w VII w. tereny Izraela zostały podbite przez muzułmanów. Wtedy zaczęła się wielka tułaczka Żydów przez cały świat. Co wracali, to znów byli wypędzani i uciekali a to przed muzułmanami, a to przed chrześcijanami, a to przed pogromami Rosji…

W tym czasie muzułmanie przez kolejne wieki zwierali szyki i mobilizowali się w walce z wpływami wrogiej cywilizacji zachodu – ekspansywnej i moralnie wątpliwej. Aż tu nagle, w 1947 roku ONZ na mocy rezolucji nr 181 powołało państwo Izrael. W Palestynie.
Rezolucję poparło wiele krajów Europy, w tym Polska oraz USA. Tylko Wielka Brytania zdystansowała się do tej decyzji, choć to właśnie Brytyjczycy zainicjowali rozmowy w sprawie utworzenia Izraela.

Można powiedzieć, że w ten sposób ziemia została Żydom oddana. Ale, ale, Arabowie też traktują ją jako świętą, podbili ją dawno temu, też tam żyli, a święte miasto Jerozolima jest jednym z najważniejszych miejsc kultu wszystkich trzech największych, monoteistycznych religii, islamu też. Tak Żydzi ze swoją Ścianą Płaczu, jak i muzułmanie z Kopułą na Skale i meczetem Al-Aksa traktują to miasto wyjątkowo, a dziś Autonomia Palestyńska chce utworzenia w Jerozolimie Wschodniej stolicy swojego państwa. Tylko, że wtedy, w 1947 roku, ten ważny teren został Palestyńczykom po prostu odebrany, na mocy decyzji obcych państw.

Z tego powodu między Palestyną, a Izraelem trwa niekończący się konflikt. Wydaje się, że najgorzej ma Izrael – jest otoczony państwami, które zmiotłyby go najchętniej z powierzchni ziemi.

Zdjęcie stąd

Ale jak się przyjrzeć bliżej, to jednak Palestyńczycy musieli ostatecznie uciekać ze swoich domów, a do dnia dzisiejszego Izrael demonstruje swoją siłę wobec wrogich sąsiadów. Również cywilów. W tym dzieci.

Co chwilę do mediów docierają informacje o zabijaniu Arabów biorących udział np. w pokojowych protestach czy manifestacjach. Na yt można znaleźć takie wydarzenia zarejestrowane kamerami przemysłowymi. Co jakiś czas na jaw wychodzą szokujące fakty np. o palestyńskich piłkarzach postrzelonych w stopy na izraelskim punkcie kontrolnym, kiedy spokojnie wracali z treningu. Krew w żyłach mrozi historia palestyńskich dzieci zatrzymanych przez izraelskie władze za rzucanie kamieniami. Karą było trzymanie ich w klatkach na mrozie i tortury, które miały hamować ewentualny zapał młodych rebeliantów… W ogóle świadomość, że Palestyńczycy mieszkają w ubóstwie w obozach dla uchodźców nie budzi dobrych skojarzeń Izraelem.

Oliwy do ognia dolewa obecność tzw. Muru Bezpieczeństwa, którym mieszkańcy Palestyny są oddzieleni od mieszkańców Izraela. Wszystko po to, by „chronić ludność cywilną Izraela”. Tak, tylko to chronienie ludności polega nierzadko na szykanach wobec Palestyńczyków chcących legalnie przekroczyć granicę czy przemocy fizycznej w punktach kontrolnych. Nie chce mi się czasem w to wierzyć, ale bywa tak, że ciężarne kobiety, które wymagają pomocy specjalistów z izraelskich szpitali zmuszone są czasem rodzić pod murem, jeśli natrafią na opór izraelskich żołnierzy. Tak więc, lepiej nie rodzić po siedemnastej, kiedy przejścia przez mur są zamknięte, a snajperzy mają prawo strzelać do osób chcących przez nie przejść.

Piękna droga, piękny mur – nie dziwi nic…

Kiedy czyta się coś takiego aż ciśnie się na usta pytanie dlaczego w ogóle Palestyńczycy chcą ten cholerny mur przekraczać. Dlaczego nie wybudują sobie szpitala, żeby kobiety miały gdzie rodzić po piątej po południu i przed piątą rano (wtedy punkty kontrolne są otwierane). Dlaczego palestyńscy chłopcy trenują piłkę nożną za murem, a nie u siebie? A no dlatego, że Izrael nie pozwala Palestyńczykom budować szpitali, stadionów i innych obiektów użyteczności publicznej na taką skalę, żeby mieszkańcy Palestyny poczuli się niezależni. Jeśli tak się stanie nigdy nie opuszczą terenu wokół muru, a jak będzie im się utrudniało życie, to może zechcą w końcu się wynieść, a wtedy Izrael zajmie sobie większy obszar.

Betlejem

Jednym z najlepszych sposobów kontrolowania życia drugiego człowieka jest racjonowanie mu tego, co niezbędne do życia, np. wody. Izrael kontroluje wszystkie ujęcia wody w Palestynie. Są one oczywiście otoczone murem i strzeżone przez uzbrojonych po zęby żołnierzy. Do Izraela trafia woda najlepszej jakości, do Palestyny gorszej. Na dodatek bywa wyłączana raz na jakiś czas, czasem można z niej korzystać np. dwie godziny w ciągu dnia. Dlatego na dachach palestyńskich domów można zobaczyć czarne, plastikowe beczki, w których mieszkańcy Zachodniego Brzegu magazynują wodę na czarną godzinę.

Betlejem. Na górze, po prawej stronie widać czarne beczki, o których wspominałam. Na zdjęciu poniżej są w powiększeniu.

Ciekawie wygląda też np. sprawa z polami uprawnymi na terenie Palestyny, bo Żydzi wykombinowali, że można je odbierać właścicielom w wysublimowany sposób. Wystarczy otoczyć je murem tak, żeby uprawiający je rolnik miał do niego utrudniony dostęp, np. musiał pokonywać trzy godziny drogi by dostać się do jedynego w murze w przejścia prowadzącego na jego pole. Jeśli jest biedny (a zazwyczaj jest) i nie dysponuje samochodem, to mur naprawdę uniemożliwia mu pracę. Jeśli z niej zrezygnuje i porzuci pole, to zgodnie w izraelskim prawem Żydzi mogą je przejąć po dwunastu miesiącach nieuprawiania go i zajmie się nim żydowski rolnik…

Czy Żyd jest zły?

No właśnie. Dlaczego Żydzi godzą się na takie traktowanie Palestyńczyków i ze spokojem patrzą, jak upokarzają ich dziewiętnastoletnie dzieciaki z kałaszami? Trudno powiedzieć. Z jednej strony w Izraelu mamy obowiązkową służbę wojskową dla kobiet i mężczyzn. Zwolnione z niej są kobiety w ciąży, bo taka kobieta urodzi nowego żołnierza. Oznacza to, że poza osobami niezdolnymi do służby lub ciężarnymi dziewczynami, chyba każdy Żyd spotkał kiedyś Palestyńczyka i prawdopodobnie nie tylko widział checkpoint, ale i dokonywał wyboru czy pokazać sąsiadowi gdzie jest jego miejsce czy nie. Z drugiej strony, Żydzi działają w sposób przemyślany. Mają odpowiedź na każde pytanie, podduszają Palestyńczyków powolutku, dla osoby, która nie interesuje się tym konfliktem może to wyglądać na brzydkie przepychanki z kilkoma krwawymi starciami w Strefie Gazy. Jak tak zapytać przeciętnego Polaka co skąd ten mur na granicy Izraela często otrzymamy lakoniczną odpowiedź: „a, bo oni się tam nie lubią”. Wydaje się, że niektórzy Żydzi widzą problem podobnie. nie jeżdżą tymi samymi drogami co Palestyńczycy, korzystają z plaż, na które mieszkańcy Zachodniego Brzegu nie mają wstępu, żołnierze izraelscy bronią obywateli przed widokiem (nie mówiąc już o spotkaniu) potencjalnie wrogiego sąsiada. Izrael jest pięknym państwem, krainą mlekiem i miodem płynącą, przyjazną dla turystów i pielgrzymów. Piękne hotele, zabytki, stadiony, szlifiernie diamentów, nowoczesne biurowce i gładkie jak stół autostrady skutecznie maskują rzeczywistość nie tylko w oczach gościa tego niezwykłego kraju, ale również jego mieszkańców. Nie jest to tylko kwestia skutecznych działań propagandowych, one chyba nie są aż tak konieczne, wystarczy wykorzystać niepokój związany z balastem historycznym i odrobinę znieczulicy. Sami dobrze wiemy, że bywa tak, że nie mamy pojęcia co dzieje się z bliskimi sąsiadami w naszej bliższej lub dalszej okolicy, na przykład na Ukrainie. Wierzę, że są w Izraelu ludzie nieświadomi tego co się dzieje, bo żyją w dobrobycie i myślą, że tam za murem pewnie nie jest tak źle jak się opisuje, na pewno jeśli ktoś zostaje zamknięty w więzieniu, to jest sobie często winien w myśl zasady, że każdy kij ma dwa końce.

Jerozolima, piękny widok na Kopułę na Skale z ozdobą w postaci drutu żyletkowego

Nie zapominajmy też, że Żydzi są narodem, nad którym paradoksalnie ciąży widmo krwawej historii. Z jakiegoś powodu antysemityzm istnieje na świecie i ma się całkiem dobrze, o czym świetnie wiemy. Żydzi mają teraz swój kraj i nie oddadzą go. Lecąc do Tel Avivu izraelskimi liniami El-Al oglądałam wyświetlony w samolocie film – „Chłopiec w pasiastej piżamie” opowiadający o przyjaźni między Żydem z zatopionego w niemieckiej wsi obozu zagłady, a synkiem nazistowskiego oficera, który zapuszczając się poza najbliższą okolicę nowego domu trafia prosto pod kolczaste ogrodzenie więzienia. Kiedy wracałam do Polski zostałam uraczona dokumentem z obozu w Oświęcimiu pełnym makabrycznych zdjęć. Żydzi nie rozliczają się z historią, nie traktują jej jak przeszłości, przypominali o niej poprawiając kocyki pasażerom pierwszej klasy. Wydaje się, że są zawsze gotowi na ewentualną powtórkę z rozrywki i nie przestają się bronić, nawet jeśli obroną jest bezmyślny atak na dziecko, które rzuciło kamień w stronę muru czy młodego człowieka, który wyszedł z domu bez dokumentów i nie wiadomo kim jest.

Zdjęcie stąd

Nie zapominajmy jednak, że zawsze znajdą się ludzie z obu stron barykady marzący o pokoju. O torturowaniu palestyńskich dzieci w izraelskich więzieniach świat poinformował nie kto inny, lecz Izraelska Organizacja Praw Człowieka. Mur Bezpieczeństwa pokryty jest muralami o tematyce wolnościowej, na jednej ze ścian w Betlejem widziałam napis: „Fresh Jews think that this wall sucks”. Cały czas mam nadzieję, że może za kilka pokoleń znajdą się ludzie, którzy podadzą sobie rękę ponad podziałami. Już w tym roku moje codzienne paradowanie przez punkt kontrolny do Betlejem było wyjątkowo bezproblemowe w porównaniu z podróżą sprzed pięciu lat. Wtedy miałam nawet atrakcje w postaci prześwietleń i kręcenia się na sygnał z głośników za kuloodporną szybą w prawo i lewo…

Zdjęcie stąd

Zdjęcie stąd

Advertisements

Wróciłam z Izraela.

Izrael, to z mojego punktu widzenia wylęgarnia najprzystojniejszych mężczyzn na świecie. Obserwując południe Europy dostrzegłam, że choć w krajach takich jak Włochy czy Hiszpania nietrudno znaleźć dobrze zbudowanego faceta o klasycznej urodzie, na którym miło zawiesić oko, to jednak mężczyźni z Izraela robią na mnie dziesięć razy większe wrażenie. Dlaczego? Głównie dlatego, że kręci mnie niesamowicie naturalność i skromność. Na plażach europejskich kurortów przystojniacy często eksponują swoje wdzięki, lansują się w fikuśnych, wymodelowanych fryzurach, świecą tatuażami i nie stronią od błyskotek takich jak łańcuszki, bransoletki, wisiorki… Nie lubuję się w przepychu, nawet u najbardziej przystojnego mężczyzny tunele w uszach i sygnet na palcu studzą mój zapał. Izraelscy mężczyźni natomiast zdają się często w ogóle nie wiedzieć jakie wrażenie potrafią zrobić na dziewczynie z Europy Środkowej. Gęste, czarne, zwyczajnie przystrzyżone włosy, śniada cera, szlachetne, regularne rysy twarzy i inteligentne ciemne oczy to zdecydowanie mój typ.

Średnio co trzeci mijany przeze mnie w Izraelu mężczyzna wyglądał mniej więcej jak ten, izraelski model i można go było wziąć tak jak stoi, bez specjalnej charakteryzacji do reklamy nowego zapachu Armaniego czy innego Diora.

Co ciekawe, moja biała jak ściana skóra, która może nie jest dla mnie powodem jakichś kolosalnych kompleksów, ale nigdy nie byłam nią zachwycona, wywoływała spore i pozytywne zainteresowanie na plaży w Tel Avivie (chyba pierwszy raz). Naprawdę, zafundowała mi plus dziesięć do atrakcyjności. Chociaż może to nie tak jak myślę, wiele razy słyszałam smutne opowieści o polskich mężczyznach, którzy nie komplementują kobiet, i że wystarczy wyjechać gdziekolwiek zagranicę, żeby się o tym przekonać. No i przekonałam się o tym i nawet jeśli to tylko taki rodzaj pogawędki z nieznajomą i zwykła zabawa, ale przyznam, że czułam się trochę adorowana przez cały mój dziesięciodniowy pobyt w Ziemi Świętej, co było bardzo miłe.

Wspomniany wypad na plażę skończył się przelotną znajomością z izraelskim chłopakiem, który przysiadł się do mnie jak gdyby nigdy nic i sprzedał mi kilka słabych tekstów na podryw. Poza tym był bardzo miły i okazało się, że ma polskie korzenie. Jego babcia, która już nie żyje, pochodziła z Białegostoku. Mama jest z Izraela, a tata z Hiszpanii. Pytał mnie o wiarę, więc powiedziałam mu wprost, że wierzę w Boga i dlatego jestem tu już drugi raz. Był zaciekawiony katolicyzmem, pytał co wolno, a czego nie w tym wyznaniu. Sam jest Żydem, ale nie do końca wie czy wierzy w Boga. Normalnie prowadzi samochód w szabas i w głębi duszy wydaje mu się, że życie jest tylko jedno i to wystarczy. Spodobało mi się to zdanie. Życie jest tylko jedno i to wystarczy.
Poza tym chwalił się mieszkaniem na dachu jednego z pobliskich wieżowców, trochę opowiadał o podróżach i o tym, że jeździ na nartach. Zapytałam gdzie, bo nie podejrzewałam, że w Izraelu może padać śnieg i nie być anomalią. Okazało się, o czym wcześniej nie wiedziałam, że Izrael leży w trzech strefach klimatycznych i jak najbardziej, można jeździć na kilku trasach narciarskich w kurorcie na górze Hermon, który wygląda tak:

Po narciarstwie można w dwie godziny przedostać się do leżącego w najniższym punkcie na ziemi Morza Martwego, by poopalać się tam i popływać. Plaże i kawiarenki są tam otwarte przez cały rok.

Mój nowy polsko korzenny przyjaciel próbował wyciągnąć mnie też na kawę, ale nie zgodziłam się, jak nietrudno się domyślić. Przeprosiłam go i wytłumaczyłam, że Izrael to dla mnie zupełnie obcy kraj i nie czułabym się bezpiecznie idąc w nieznane z kimś, kogo znam od pół godziny. Zaproponowałam mu za to maila, którego wpisałam mu do telefonu. Na końcu rozmowy zapytał mnie jeszcze czy pamiętam jego imię. Nie pamiętałam, co musiałam wyznać ze wstydem, nic poza pierwszą literą. Zaśmiał się i później podpisał w pierwszym mailu do mnie.
Ma na imię Gilad.

Będzie trochę o Izraelu teraz. Na starym blogu przewałkowałam temat do połowy, ale zmęczyła mnie trochę “przewodnikowa” formuła, teraz będzie bardziej osobiście i bez spiny, żeby pokazać wszystko. Przemieszam stare zdjęcia z nowymi i na pewno nie będę opisywać podróży dzień po dniu. Zobaczymy jak wyjdzie 🙂

Plaża w Tel Avivie

Zdjęcie pobrane stąd