Visualization Level To Hard

Ellen DeGeneres zaprasza do swojego programu małą dziewczynkę, Brielle, która choć ma dopiero cztery lata, ma już całkiem sporo wiedzy o otaczającym ją świecie. Brielle przychodzi z mamą, opowiada krótko co u niej słychać i odpowiada na pytania Ellen z wybranej dziedziny wiedzy. W odcinku, który niedawno oglądałam, na afiszu była biologia. Ellen pokazała dziewczynce tabliczkę z obrazkiem ucha i poprosiła, żeby powiedziała coś ciekawego na temat tej części ciała. Czterolatka opowiedziała jej o płynie w uchu wewnętrznym odpowiedzialnym za równowagę. Wyjaśniła, że właśnie za jego sprawą mamy zawroty głowy, kiedy się kręcimy. Ellen była pod wyraźnym wrażeniem. Po krótkiej pauzie odrzekła odkładając tabliczkę: „zawsze myślałam, że to od Martini, ale w porządku”. Taka jest właśnie Ellen – błyskotliwa, zabawna, ciepła, rezolutna i charyzmatyczna. Poświęca swoim gościom uwagę, pozwala im błyszczeć, ale to dzięki niej jej program jest tak inny niż wszystkie. Pociąga za sznurki, ma w sobie pewność siebie, która nigdy nie przechodzi w arogancję, dlatego jej goście dobrze się u niej czują. Ellen zachowuje w swoim programie pozycję lidera, ale nie dominuje nad rozmówcą. Stoją za nią lata doświadczenia, pomysł na siebie i kilka wyróżniających ją cech, takich jak spójny wizerunek, rozpoznawalny głos, zawsze ta sama, pozytywna energia.

Wiedząc o tym wszystkim, w ogóle się nie dziwię, że Łukaszowi Jakóbiakowi nie udało się z tą jego osławioną wizualizacją. Nie mogło, jeśli środek ciężkości przyłożył nie tam, gdzie powinien. Paradoksalnie, najmocniejsze punkty jego projektu, są jednocześnie tymi najsłabszymi. Jeśli już można chwalić jego pomysł, to przede wszystkim jest to zasługa świetnie odwzorowanego studia show Ellen. To jest bez dwóch zdań kawał dobrej roboty. Wnętrze wygląda tak wiarygodnie, że można pomyśleć, że Lucas pojechał po prostu do LA i wynajął je po godzinach. Niestety, studio nie stanowi o sukcesie programu Ellen. Nie jest przecież nawet specjalnie oryginalne – ekran z palmami i dwa fotele. O sukcesie programu Ellen, stanowi sama Ellen. Bez jej osobowości studio będzie wydmuszką i to właśnie widzimy w Łukaszowej wizualizacji. Właśnie dlatego to wszystko nie zagrało, że Ellen tam po prostu nie ma.

Z tego co Król wizualizacji mówił w swoich wywiadach, przygotowania do projektu trwały trzy lata, a poszukiwanie idealnej Ellen rok. Niestety, w osobie aktorki, która się w nią wciela widzimy najbardziej paradoks studia. Pani Beata jest do Ellen trochę podobna. Może nawet bardziej niż trochę, zwłaszcza po charakteryzacji i z daleka. Nie ma ona jednak w sobie absolutnie nic z osobowości Ellen. Siedzący w studiu Łukasz, natychmiast ją przytłoczył swoją własną charyzmą, której mu zdecydowanie nie brakuje. Jakóbiak to bomba ekspresji, bez trudu przechodzi ze stanu refleksyjnej powagi w stan nadpobudliwego śmiechu, zupełnie jakby do śniadania brał garść antydepresantów i środków uspokajających. Można go lubić lub nie, ale nie ulega wątpliwości, że to mocna, ekstrawertyczna osobowość. Nie minęła chwila, a pewnie wielu widzów oglądających film z wizualizacją zadawało sobie pytanie, kto tu właściwie prowadzi ten program. Odtwórczyni roli Ellen odczytywała swoje pytania, jakby czytała z telepromptera. Nie istniała jako interlokutor, bo nie reagowała na to co mówi Łukasz odbijając piłeczkę – nie żartowała w stylu Ellen. Śmiała się, ale nie żartowała. Patrząc na nią widziałam w niej czynnik kobiecej, matczynej energii. Coś w rodzaju łagodnej troski o grzeczny i elegancki przebieg rozmowy. Abstrahując od orientacji seksualnej Ellen, nie ulega kwestii, że ma ona w głosie jakąś moc i siłę, jest zawsze mocno osadzona w fotelu, ma w sobie jakiś męski pierwiastek dobrego szefa. Pani Beata nie ma go za grosz. W subtelnych gestach i perlistym śmiechu, jest po prostu totalnie inną osobą niż ta, w którą się wciela. Zachodzę w głowę dlaczego nie udało się znaleźć lepszej aktorki? Czyżby zaważyło podobieństwo fizyczne? Było aż tak istotne? Przecież kino i telewizja od lat pokazują, że odgrywanie autentycznych postaci, to coś więcej niż charakteryzacja i fizyczne podobieństwo. Żeby daleko nie szukać, w takiej Dynastii Tudorów widzieliśmy wiarygodnie zagranego króla Henryka VIII, który nie był ani gruby, ani brodaty, ani rudy. I był wybornym Henrykiem.

Zastanowić może też sam scenariusz projektu. Spuszczę zasłonę milczenia na wkręcanie fanom, że Ellen rzeczywiście złożyła Łukaszowi zaproszenie do programu. Na ten wstęp w kawalerce też. Warto pomyśleć kim jest Łukasz Jakóbiak dla Amerykanów i nie chodzi mi o to, że nikim, bo go nie znają. Załóżmy, że dzięki wizualizacji jakaś część Amerykanów i w ogóle zachodnich społeczeństw dowiedziała się, że ktoś taki istnieje. I co? Cóż. Nic. Młody prezenter z obcego kraju, który niektórzy Amerykanie jeszcze kojarzą dzięki Lechowi Wałęsie i Janowi Pawłowi II. Ellen może rzeczywiście mogłaby zaprosić do siebie taką osobę, bo ona lubi ciekawostki i ciekawosteczki z internetów. Publikuje np. zabawne smsy, których sens zmieniła autokorekta, filmiki z psami i kotami, zaprasza ludzi, którzy potrafią zrobić coś niezwykłego, ale, do cholery, to nie są główni goście. Łukasz Jakóbik ze swoim zdjęciem z Lady Gagą czy wywiadem z Anastasią, to nie gwiazda światowego formatu, której Ellen poświęci dwadzieścia minut, jak Natalie Portman z Oscarem na koncie. Łukasz, gdyby został zauważony, byłby miłym przerywnikiem przed Salmą Hayek. Rozmowa trwałaby pewnie kilka minut i skupiła się tylko na pomyśle z wizualizacją, a nie na całej karierze Łukasza. Nie wiem czy wystarczyłoby czasu na panią Beatę na widowni, ale niewykluczone, że Ellen mogłaby być pod wrażeniem determinacji naszego mówcy motywacyjnego i dałaby sobie zrobić z nim selfie. Boję się jednak, że w związku z tym, że film jest za długi, zbyt oderwany od rzeczywistości, a sam Łukasz niepokojąco nadpobudliwy, szanse na to, że Ellen poświęci mu chwilę w swoim programie są marne. Realizacja tego projektu budzi zbyt wiele mieszanych uczuć, a Ellen to nie tylko świetna prezenterka i aktorka, ale też wytrawna bizneswomen. Trudno mi sobie wyobrazić, że w prime time’ie poleci w amerykańskiej telewizji koleś, którego projekt został jednak nieprzychylnie przyjęty społecznie.

Advertisements

8 thoughts on “Visualization Level To Hard

  1. Co prawda cała ta “afera” mnie totalnie nie obeszła… to jednak coś tam słyszałem. Czy nie jest tak, że wyemitował tę swoją “wizualizację” zwyczajnie o parę tygodni za wcześnie? Na 1 kwietnia jak znalazł.

    > Spuszczę zasłonę milczenia na wkręcanie fanom, że Ellen rzeczywiście złożyła Łukaszowi zaproszenie do programu.

    To chyba nie pierwszy raz, kiedy on mija się z prawdą.

    Like

    1. On chyba mówił w jakimś wywiadzie, że gdyby przeprowadził tę akcję 1go kwietnia, to byłoby chyba lepiej. Zdecydował jednak inaczej licząc na wyrozumiałość fanów. Podkreślał, że to było potrzebne, żeby wizualizacja miała sens. Nie wiem czy to jest dobre tłumaczenie. Czy jeśli będę bardzo chciała wyjechać na Karaiby, to czy osiągnę cel szybciej wkręcając sąsiadom, że się pakuję?

      Co do jego mijania się z prawdą wcześniej, to przyznam, że nic o tym nie wiem. Nie śledzę jego kariery, a wywiady oglądam rzadko. Tylko wtedy, kiedy zainteresuje mnie rozmówca.

      Like

      1. Nie jest to dobre tłumaczenie 🙂 Powinien był zaczekać na 1 kwietnia. Dobrze, chociaż jest sam tego świadomy.
        A co do mijania się z prawdą: np. to tej małej aferze w czasie kampanii prezydenckiej, po tym jak zaprosił Bronisława Komorowskiego.

        Like

        1. Hmm… A o co chodziło dokładnie? Bo z tego co kojarzę, to zaprosił prezydenta, a potem poleciało na niego wiadro pomyj. Nawet nie wiem jak się z tego tłumaczył. Czy czasem nie pokazywał w mediach społecznościowych zaproszeń do innych kandydatów, którzy nie odpowiedzieli na zaproszenie?

          Like

            1. Hmm… Zawsze można powiedzieć, że pozostali kandydaci nie chcieli przyjść, potem żałowali i przestraszyli się, że olanie programu Jakóbiaka może być odebrane jako niechęć wobec konfrontacji z niewygodnymi pytaniami, więc ugrają najwięcej mówiąc, że zaproszenie nie dotarło. Niestety, brzmi to mało wiarygodnie.

              Faktycznie, jest coś na rzeczy, tym bardziej, że pokazanie niedowiarkom dowodu, jakim mógłby być zrzut ekranu z mailem, jest dziecinnie proste. Z tego co widzę, takiego zrzutu nie ma, są tylko wycinki z trzema adresami, na które coś niby wysyłano już po emisji programu z prezydentem Komorowskim.

              No tak, portal średni 😉

              Like

              1. Brzytwa Ockhama bezlitośnie wskazuje Jakobiaka. Jak teraz trochę poczytałem, to kurcze, ile serwisów, dziennikarzy się na to nabrało – to jest dopiero przegięcie, niby podstawa ich pracy to weryfikacja…

                Like

                1. No jak nagłośnił, że został zaproszony do programu i nie mówił tego pierwszego kwietnia, to w ogóle się nie dziwię. Też pewnie bym uwierzyła, gdybym obserwowała go w jakichś serwisach społecznościowych. Szczerze mówiąc, ja nawet dziwiłam się początkowo, że ludzie tacy oburzeni, skoro tytuł filmu wyraźnie mówi, że to wizualizacja. Nie wiedziałam, że on wcześniej podał do wiadomości, że jedzie do Ellen i nie zdementował tego przez wiele godzin.

                  Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s