Sprawy łóżkowe

Dobra zmiana – ta zbitka słów aż prosi się o dreszcz, ale u mnie na działce dobra zmiana faktycznie zaszła. Zainwestowałam 500 plus jeszcze kilkadziesiąt złotych i… wymieniłam tapczan kupiony 16 lat temu w promocyjnej cenie w dziale z meblami dla młodzieży, na nowe, iście hipsterskie łóżko z palet!

WP_20160609_10_22_15_Pro

Jeśli chcesz mieć podobne łóżko, to po pierwsze i najważniejsze – szukaj palet. Niby ogólnodostępne, niby takie tanie, a okazuje się, że wcale nie tak łatwo je zdobyć. Magazyny skupujące i sprzedające palety zaoferują ci tylko hurtowe ilości, np. minimum 45 sztuk za 12zł każda. Łatwiej szukać na allegro i OLX. Niektórzy już nie mogą patrzeć na te siermiężne stelaże z odzysku i pozbywają się całych mebli, więc można znaleźć palety oszlifowane i pomalowane. Można też zaprzyjaźnić się ze stolarzem czy właścicielem tartaku i tam poszukać szczęścia. Ja tak zrobiłam, bo potrzebowałam palet o szerokości 90cm, a nie 120cm, jak to ma miejsce z oryginalnymi, standardowymi paletami.

Potem trzeba kupić materac i już podstawowe składniki łóżka mamy gotowe. Kolejnym krokiem jest szlifowanie i malowanie lakierem. To jest najbardziej upierdliwy i czasochłonny element pracy, tym bardziej, że papier ścierny nie radzi sobie najlepiej z powierzonym mu zadaniem. Najlepsza byłaby mała szlifiereczka, bez niej przecieranie jest oraniem na ugorze. Orałam, orałam, aż usunęłam wierzchnie zadziory. Tylko tyle miałam siłę zrobić, więc muszę uważać, żeby nie przejechać  po drewnie gołą stopą.

Teraz jeszcze czekają nas co najmniej trzy warstwy lakierowania i wystawiamy palety na taras na 1,5 doby czekając, aż wszystko się wchłonie i przestanie śmierdzieć.

WP_20160607_13_38_13_Pro

Na koniec zostają już tylko dwie czynności – skręcenie stelaża i położenie na nim materaca. Palety skręcałam za pomocą wkrętów i blaszek, które zamocowałam od środka, tak, żeby nie było widać ich z zewnątrz. Jedna standardowa paleta waży 25kg, więc łóżko z czterech waży aż 100. Nie ma chyba zbyt wielkiego ryzyka, że się rozejdą (choć to pewnie zależy co się na tym łóżku robi, if you know what I mean ;>), ale dla wygody wolałam je połączyć. Gdybym chciała przesunąć łóżko, żeby wyciągnąć coś, co za nie wpadło, to chyba lepiej całość niż część, którą później trzeba będzie dopasowywać do drugiej części.

WP_20160607_19_57_17_Pro

Na wszelki wypadek rogi łóżka zabezpieczyłam podkładkami filcowymi, które też ułatwiają poślizg i chronią podłogę przed zarysowaniem. Potem jeszcze tylko akcent świetlny w postaci łańcucha lampek choinkowych i… Gotowe!

WP_20160610_21_18_28_Pro

Był taki plan żeby łóżko było większe, ze standardowych palet o szerokości 120cm, ale ostatecznie z niego zrezygnowałam ze względu na to, że pokój jest mały. Chciałam żeby był przytulną sypialnią, a nie składzikiem na wielkie łoże. Zależało mi żeby nie przestawiać mebli, żeby zostawić fotel i biurko tam, gdzie są. Zależało mi przede wszystkim na długości łóżka, poprzednie było za krótkie. Miało chyba 190cm długości i wystarczyło zjechać trochę na dół i już człowiek obijał stopami o drewniany ogranicznik. Raz udało mi się go wykopać i go nie miałam, ale chłopak, który kilka lat temu montował na działce panele znalazł tę dechę i przykręcił ją na nowo, bo myślał, że się urwała i że zrobi mi w ten sposób przyjemność. Nic za to nie wziął, po prostu „naprawił”.

WP_20160610_21_22_07_Pro

Teraz nowe łóżko koresponduje ładnie z podłogą i ścianami, a pokój wygląda na jakiś taki bardziej zagospodarowany, bo łóżko jest niewiele większe od poprzedniego, ale wyższe i ładnie zapełnia przestrzeń nie pozostawiając wrażenia, że pomieszczenie się zmniejszyło. A podświetlenie? Bajka! Nic, tylko leżeć w tej poświacie i muzyki słuchać.

Advertisements