50 faktów o mnie

1. Mam czarne i gęste brwi, które mierzwią się przy zdejmowaniu swetrów przez głowę, więc codziennie rano układam je za pomocą specjalnej szczoteczki do brwi, którą wcześniej opryskuję lakierem do włosów.

2. Mam kartę pływacką, która nigdy mi się do niczego nie przydała.

3. Nie mam prawa jazdy ani karty rowerowej, choć to pierwsze pewnie przydałoby mi się wielokrotnie.

4. Prawie zawsze wychodzę z domu z empetrójką. Nie słucham muzyki z telefonu, bo empetrójka była pierwsza i nigdy się nie przestawiłam na telefon.

5. Jestem katoliczką (mimo to nigdy nie podjęłam drażliwego tematu wiary na swoim blogu) i szanuję tradycję piątkowego postu. Z tego powodu na piątkowy obiad jadam zazwyczaj pierogi ruskie lub rybę z frytkami i sałatką.

6. Nienawidzę wesel.

7. Jestem skąpa jak Szkot, kupowanie ciuchów w promocji przyprawia mnie o rozkosz. Myślę, że mogłabym być niezłym materiałem na żonę, bo nie trzeba mnie zabierać na randkę do drogiej knajpy i na pewno wyszłabym za faceta, który oświadczyłby mi się słowami: „wyjdź za mnie! Ten pierścionek jest z dwudziestoczterokaratowego złota, ma nawet certyfikat, a wylicytowałem go na aukcji internetowej za jedyne 240zł”.

8. W niektórych kwestiach jestem upierdliwą perfekcjonistką, układam poduszki na łóżku niemal pod linijkę, kosmetyki w łazience ustawiam wielkością i etykietami do przodu. Jeśli zaprosisz mnie do domu i zobaczę w Twojej łazience kosmetyk stojący etykietą do ściany, odwrócę go.

9. Lubię sprzątać, ogromną przyjemność sprawia mi rozpuszczanie kamienia przy pomocy płynu Cilit

10 Co roku zarywam noc żeby obejrzeć na żywo rozdanie Złotych Globów i Oscarów.

11. Całe gimnazjum paliłam papierosy. Były to Marllboro lighty setki.

12. W okresie gimbazy chętnie upijałam się również winem. Zawsze nalegałam by składać się na coś powyżej piętnastu złotych za butelkę.

13. Założyłam kiedyś pamiętnik, ale nie podobało mi się, że moich tekstów nikt nie czyta, więc po dwóch wpisach przestałam go prowadzić. Kilka lat później komputer stacjonarny został przeniesiony do mojego pokoju i założyłam blog.

14. Wchodziłam w zawiłe relacje uczuciowe z kilkoma osobami, które miały na imię Bartek (w grę weszli Bartłomieje i Bartosze) lub Michał. Do dziś jestem ostrożna kiedy poznaję kogoś o jednym z tych imion, tak na wszelki wypadek.

15. Nie lubię piw smakowych typu Karmi i piwa z sokiem.

16. Jestem nieśmiała. Zabranie głosu na tle jakiejś grupy, np. na zajęciach na studiach, poprzedza u mnie kołatanie serca. Chęć zabrania głosu zmaga się u mnie zawsze ze strachem, ale mam nadzieję, że tego nie widać.

17. Właśnie mam deja vu.

18. W lataniu samolotem podnieca mnie start. Uwielbiam. Dalsza część lotu mnie nudzi, bo nie przepadam za przemieszczaniem się żadnymi środkami transportu poza rowerem.

19. Nienawidzę kupować kurtek zimowych i butów.

20. Dobrze znoszę upały, choć nie przepadam za opalaniem się i wolę siedzieć w cieniu niż w słońcu.

21. Nie słodzę kawy ani herbaty.

22. Czasem chodzę sama do kina, co dziwi wiele osób.

23. Bardzo nie lubię chodzić w piżamie po domu. Jeśli się obudziłam to wstaję i od razu się ubieram.

24. Bardzo lubię jasne, pełne naturalnego światła pomieszczenia i nigdy nie zasłaniam okna roletą w pokoju. Wiem, że ktoś może się wieczorem gapić, ale nie przeszkadza mi to. Wyjątek stanowi działka. Jest położona w lesie, nie ma tam latarni, a ja boję się, że przez moją wyobraźnię zobaczę w ciemności np. dwoje świecących oczu i dostanę zawału. Tam spuszczam rolety zawsze.

25. Nie jem w fastfoodach i nie piję coli.

26. Nie lubię damskich, małych torebek na krótkim pasku do ręki. W ogóle na co dzień noszę torby na ramie z męskich działów sieciówek.

27. Nie mam szpilek.

28. Jestem zakochana w zapachu Chanel Coco Madmoiselle.

29. Codziennie coś mi się śni i albo pamiętam cały sen, albo urywki.

30. Moje włosy mają w tej chwili od czubka głowy 61,5cm długości.

31. Moim ulubionym malarzem jest Salvador Dali i cieszę się, że miałam okazję zwiedzić muzeum w Figueres w Hiszpanii, gdzie jest pochowany.

32. Nie mam żadnych tatuaży.

33. Jak na dziewczynę, to chyba trochę za dużo przeklinam. Czasem mi to przeszkadza.

34. Kiedyś miałam w lewym uchu trzy dziurki, z czego dwie zrobiłam sobie sama za pomocą spiłowanego kolczyka, który wcześniej zdezynfekowałam spirytusem.

35. Za młodu zrobiłam sobie przy pomocy aparatu cyfrowego i statywu kilka nagich zdjęć, które następnie tak zabunkrowałam na dysku, że nigdy ich nie znalazłam. To było naprawdę dawno temu i już nie mam komputera, na którym były.

36. Jak chodziłam do liceum, to pewien chłopak powiedział mi, że jest chory na raka i chce się popełnić samobójstwo. Kiedy zaczął wysyłać mi smsy, że połknął garść tabletek, interweniowałam i powiedziałam o wszystkim mamie, która zadzwoniła do jego rodziców. Wtedy wydało się, że ze wszystkim kolega kłamał, więc postanowił naprawdę łyknąć te tabletki i trafił na płukanie żołądka. Przez dwa tygodnie miałam w szkole opinię bezdusznej zdziry, przez którą chłopak chciał się zabić. Okropne uczucie.

37. Nie mam za sobą żadnych doświadczeń z narkotykami/dopalaczami, nie paliłam nawet trawy.

38. Fatalnie śpiewam.

39. Mam kłopoty z asertywnością.

40. Używam elektrycznej szczoteczki do zębów Oral-B.

41. Samodzielnie podjęłam decyzję o uśpieniu swojego ukochanego psa i towarzyszyłam mu gdy odchodził.

42. Robienie zdjęć jest jedną z niewielu czynności, które uspokajają moją duszę.

43. Mam słabość do mężczyzn z brodami.

44. Nigdy nie lubiłam się uczyć, ale bardzo lubiłam odrabiać zadania domowe – szczególnie o czymś pisać.

45. Bardzo lubię siedzieć z kimś w domu i rozmawiać przez długie godziny.

46. Nie lubię imprez i tłumów obcych ludzi.

47. Nigdy nie zdradzam powierzonych mi sekretów. Ułatwieniem jest fakt, że nie trzeba mi mówić co jest sekretem, a co nie.

48. Mam problem ze spóźnianiem się na spotkania. Nienawidzę tego w sobie.

49. Nie lubię bananów.

50. Lubię kupować chusty, szale i biżuterię w sieciówkach (w szczególności w Orsey’u).

Advertisements

44 thoughts on “50 faktów o mnie

  1. 5 – oczywista oczywistość i chyba Ci się wydaje, że nie pisałaś. Może nie wprost, ale…
    11, 12 w tym kontekście dziwi, ale wy, katolicy, macie przecież spowiedź, więc.
    30, 32, 37 w tym kontekście nie dziwi.
    8, 9 – nerwica natręctw?

    Like

  2. Ad 5. No ja cię właśnie kojarzę jako katoliczkę i to w dodatku “na dzień dobry” więc coś ci się tam gdzieś wypsnęło… I to nie tylko jedno zdanie.
    Co do postu piątku, nie jesteś pierwszą i chyba nie ostatnią, która nie do końca pojmuje o co z tym postem chodzi. Cóż, tak Matka Kościół uczy źle swoje dziadki. Ale o tym może kiedyś coś u siebie skrobnę.

    To było naprawdę dawno temu i już nie mam komputera, na którym były.

    I teraz to wyjdzie, bo ktoś przetrząśnie jakiś stary dysk? 🙂

    Daj zdjęcie buzi. :>

    Dawała już 😛 Było patrzeć.

    Ad 49. Abominacja!

    Like

  3. 5 – no, miałam na myśli, że nie wprost 😉

    11, 12 – że niby nabałaganić, a potem wyprać się w konfesjonale? 🙂 Wiem, że pokutuje taki stereotyp, że jak katoliczka, to na pewno będzie to zapięta po samą szyję dziewczyna z oazy z tłustym warkoczem, która leży krzyżem w kościele. Myślenie o katolikach jako osobach, które ogólnie mówiąc “nie robią nic <<złego>>”, jest jak myślenie o ateistach, że skoro nie wierzą w Boga, to znaczy, że odrzucili dekalog, a w związku z tym można spodziewać się po nich, że bez wyrzutów sumienia kłamią, kradną, cudzołożą, nie szanują matki i ojca itd.

    32 – Wokalista Luxtorpedy, Litza ma tatuaże. Ma też bogatszą przeszłość alkoholową niż ja i zdaje się, że do dziś pali, a jest ostro wkręcony w wiarę i neokatechumenat. Choć chyba rzeczywiście tatuowanie się jest u katolików raczej rzadkie 🙂 Ja jakoś się nie widzę z tatuażami, bo to jakoś nie idzie w parze z moim charakterem, ale u innych często mi się podobają.

    Trzeba przyznać, że wspólnota kościoła jest dziś tak podzielona, że mówiąc katoliczka, trudno powiedzieć co mam na myśli. Czy frakcję bardziej liberalną reprezentowaną przez ks. Sowę czy ks. Bonieckiego, czy radykalną z obozu ks. Oko. Raczej to pierwsze.

    30 – ?

    Like

  4. Wiem, że pokutuje taki stereotyp, że jak katoliczka, (…) Myślenie o katolikach jako osobach, które ogólnie mówiąc “nie robią nic <<złego>>”

    Hehe, chciałabyś 🙂
    Zależy kogo zapytasz, wyjdzie ci albo po prostu dziwak (pozdrawiamy protestantów), albo ludzie, którzy tak na prawdę nigdy nie przemyśleli kwestii swojej wiary (to akurat z naszego podwórka).

    Co do tatuaży:

    „Nie będziecie nacinać ciała na znak żałoby po zmarłym. Nie będziecie się tatuować. Ja jestem Pan!” (Księga Kapłańska 19.28)

    No, ale katolicy sobie nic z Biblii nie robią (mimo deklaracji) – i to jest moje stereotypowe, wypaczone przez doświadczenia życiowe, postrzeganie osób tego wyznania.

    Like

  5. @Sigvatr

    Co do postu piątku, nie jesteś pierwszą i chyba nie ostatnią, która nie do końca pojmuje o co z tym postem chodzi. Cóż, tak Matka Kościół uczy źle swoje dziadki.

    No i właśnie dlatego nie podejmuję wprost tematu wiary 🙂

    I teraz to wyjdzie, bo ktoś przetrząśnie jakiś stary dysk? 🙂

    Nie, ten dysk został sformatowany, a komputer oddany osobie, która go potrzebowała bardziej niż ja. Corpus delicti przepadły 😀

    @spare – zdjęcia są jeszcze przy wpisach z 6.12.14r. i z 14.01.14r. Mam opory żeby wstawiać swoje zdjęcia, więc pewnie nie będzie ich za dużo. Bardzo jestem jednak ciekawa jak sobie mnie wyobrażają ludzie, którzy tylko czytają, ale mnie nie widzieli. Powiedz coś więcej 🙂

    Like

  6. @Sigvatr

    „Nie będziecie nacinać ciała na znak żałoby po zmarłym. Nie będziecie się tatuować. Ja jestem Pan!” (Księga Kapłańska 19.28)

    Zdziwiłbyś się jak wielu katolików zna ten cytat i z przyjemnością się nim posługuje, zwłaszcza wobec osób, które wpadły na pomysł wytatuowania sobie krzyża, różańca, podobizny świętego albo wyobrażenia anioła. Nie jest aż tak strasznie źle jak sądzisz 🙂

    Like

  7. No i właśnie dlatego nie podejmuję wprost tematu wiary 🙂

    Doskonale rozumiem. Ale jak wspomniałem, wychodzi z ciebie ten katolik od czasu do czasu – nie chowasz z tym. Pewnie to i lepiej.

    Corpus delicti przepadły 😀

    Szkoda.

    Powiedz coś więcej 🙂

    Pytanie nie do mnie… Ale jeśli interesuje cię moje wyobrażenie ciebie (jedynie na podstawie tego bloga), to jedynie punkt 35 i 49 mnie “zaskoczył”. W przypadku 35, może bardziej to, że się przyznałaś.

    Zdziwiłbyś się jak wielu katolików zna ten cytat

    A zdziwiłbym się, bo spotkam zwykle tych, co w ogóle nie kojarzą niczego z Biblii, nawet z Nowego Testamentu. Ale może o tym podyskutujemy kiedy indziej.

    Like

  8. 11, 12 – jeszcze jeden aspekt pominęłaś w tych 50 punktach (albo i nie), ale dokładnie tak: “nabałaganić, a potem wyprać się w konfesjonale”. Z premedytacją lub bez. I niezupełnie taki mam stereotyp, lecz mniejsza.

    @sprae Nie jestem ateistą. A była liczba mnoga, więc… pudło. 🙂

    32 Litza to jest Litza. I nie założyłbym się, że dziary nie są przednawróceniowe (w sumie powinienem użyć dwóch cudzysłowów w tym wyrazie…).

    30 – “dziewczyna z oazy z tłustym warkoczem”. Podobnie, ale inaczej. 😉

    “dysk został sformatowany” – formatowanie nie usuwa danych. W sumie – jeden z mniej inwazyjnych sposobów usuwania danych, tj. najłatwiej odzyskać. 😉

    Like

  9. @Sigvatr

    A zdziwiłbym się, bo spotkam zwykle tych, co w ogóle nie kojarzą niczego z Biblii, nawet z Nowego Testamentu. Ale może o tym podyskutujemy kiedy indziej.

    Tak, płytki katolicyzm ma się doskonale, ale płytki ateizm chyba nie pozostaje za nim daleko w tyle. Poznałam wiele osób, które nie wiedzą w co nie wierzą, jak trzeba będzie to bez mrugnięcia okiem wezmą ślub kościelny i ochrzczą dzieci, a ich niewiara wynika po prostu z lenistwa.

    Like

  10. W jaki sposób brak wiary lub ateizm miałby wykluczać ślub kościelny lub chrzest dzieci? Szczególnie, jeśli motywacją jest konformizm społeczny? IMVHO prawdziwy ateista ma z tym mniejszy problem, niż innowierca. Dla niego to N minut w kościele + X kasy dla księdza i z bani. Plus zyski z cieszącej się rodziny/społeczeństwa.

    Like

  11. Widzę, że się nie popuścisz. Tak chodzi o płytki katolicyzm. Problem w tym, że mimo swojego płytkiego podejścia niektórzy i tak bronią katolicyzmu. Co już zalatuje dość drażniącą hipokryzją.

    @rozie: Ateiści akurat godzący się na ślub tracą najwięcej. Przed wszystkim: zaprzeczają samemu sobie. Po drugie, dla niektórych ateistów: popierają instytucję, którą gardzą, lub której powiedzmy ładnie: niezbyt cenią. Po trzecie: fundują innym swój los, w imię tego czegoś, co nazywasz konformizmem społecznym. Z chrztem dzieci jest nawet więcej problemów.
    Spotkałem się z takim rodzajem rozumienia jak u ciebie Rozie, np. u wspomnianych paragraf wcześniej katolików 😛

    Like

  12. @Sigvatr Czemu zaprzeczają? IMO to klasy “uważam, że opiekę medyczną itp. powinno zapewniać państwo, ale wrzucę na WOŚP”. Po drugie – mylisz ateistów z antykleryk*mi. Po trzecie – ale czemu dorobiłeś ateistom jakieś zbawienie świata? Egoizm FTW! A dzieci mogą mieć wyj***ne na chrzest. Zresztą, co współcześniejsze odłamy chrześcijaństwa wprost mówią, że chrzest jest ważny tylko, gdy przyjmujący jest świadomy.

    IMO rozbijamy się o (powinni) przywiązywać wagę. To jak z wróżką czy innym zabobonem – mogę nie wierzyć, ale skorzystać/uwzględnić, bo komuś poprawia to nastrój. I IMO niczego (poza samopoczuciem itp. tej osoby) to nie zmienia.

    PS Nie mam kościelnego, dzieci nieochrzczone. Ale to IMO niczego nie zmienia.

    Like

  13. @rozie – a o co chodzi z 30 punktem? 🙂

    jeszcze jeden aspekt pominęłaś w tych 50 punktach (albo i nie), ale dokładnie tak: “nabałaganić, a potem wyprać się w konfesjonale”. Z premedytacją lub bez. I niezupełnie taki mam stereotyp, lecz mniejsza.

    Nie bierzesz pod uwagę moich rozterek i ewentualnych wątpliwości, które miałam będąc nastolatką. Nie wiesz czy do tej spowiedzi rzeczywiście chodziłam i czy traktowałam ją poważnie 🙂 Dobra, nie będę mącić. Traktowałam spowiedź poważnie i spowiadałam się rzadko. Jak miałam iść do bierzmowania, to musiałam uzbierać dziewięć podpisów na kartce od spowiedzi, a miałam chyba dwa czy trzy. Krótko przed bierzmowaniem powiedziałam księdzu, że jest właśnie tak, że po prostu nie mogłam częściej, ale jeśli koniecznie muszę mieć te podpisy, to mogę przychodzić do spowiedzi co tydzień i zdążę je zebrać przed bierzmowaniem. Zostałam wyrzucona z konfesjonału i skreślona z listy kandydatów do bierzmowania.

    Spowiedź to była zawsze poważnie przemyślana decyzja spróbowania jeszcze raz, dla siebie i ze względu na siebie, dla Góry to nic nie zmienia. Nie był to nigdy duchowy prysznic żeby zmyć wyrzuty sumienia po napruciu się winem za minimum piętnaście złotych 🙂

    Litza to jest Litza. I nie założyłbym się, że dziary nie są przednawróceniowe (w sumie powinienem użyć dwóch cudzysłowów w tym wyrazie…)

    Nie wiem na pewno, ale zdaje się, że Litza ma i stare i nowe tatuaże, z czego jeden jest z 2011 roku.

    30 – “dziewczyna z oazy z tłustym warkoczem”. Podobnie, ale inaczej. 😉

    No wiesz co! Wcale tak nie wyglądam! (raczej jak średniowieczna królewna, o.)

    Like

  14. Czemu zaprzeczają? IMO to klasy “uważam, że opiekę medyczną itp. powinno zapewniać państwo, ale wrzucę na WOŚP”

    Bo większość ateistów jakich znam, to byli katolicy. Dla nich przejście z katolicyzmu było czymś spowodowane. Inaczej dalej by sobie siedzieli jako katolicy. Trochę empatii dziewczyno 😛

    Po drugie – mylisz ateistów z antykleryk*mi

    Nie mylę, doczytaj uważniej mój komentarz.

    Po trzecie – ale czemu dorobiłeś ateistom jakieś zbawienie świata?

    Hę?

    Zresztą, co współcześniejsze odłamy chrześcijaństwa wprost mówią

    Ta… pogadamy, jak znowu jakiś biskup, czy polityk będzie sobie wycierał gębę “bo Polska to katolicki kraj”…

    To jak z wróżką czy innym zabobonem (…)

    Popieranie takich rzeczy, powoduje, że one trwają, a jak trwają i są złe to będą szkodzić. Proste.

    Like

  15. Widzę, że się nie popuścisz

    Po prostu rozmawiam, ale wiedzę, że robi się awanturniczo na barykadach 🙂 Dlatego właśnie bardzo długo się zastanawiałam nad tym czy nie zmienić tego punktu na “jestem jedynaczką”.

    Proszę, nie każ mi myśleć, że to był zły pomysł i takie wyznanie musi się kończyć szarpaniną w komentarzach.

    Like

  16. @Lotta Nie biorę, fakt. Nie bardzo interesuje mnie, czy chodziłaś. Bardziej, że mogłaś (możesz). Jeśli piszesz, że jesteś katoliczką, to zakładam, że traktujesz spowiedź (i całą resztę…) poważnie.

    IMO spowiedź to jak cheat w grach. Reset. Bo nie ma znaczenia, co robisz wcześniej, ważne, że żałujesz (zakładam, że szczerze) i przyznajesz się do błędu. I przepraszasz. Tylko sorry, rzeczywistość tak nie działa. W rzeczywistości jeśli dokonasz jakiegoś działania (np. spożycie alkoholu i prowadzenie pojazdu) i pojawią się jakieś konsekwencje (np. wypadek, ranni, zabici), to wyznanie grzechów kapłanowi nie zmieni i nie naprawi tego, co się stało. Świat się zmienił. Już sensowniejsza jest karma itp.

    “przemyślana decyzja spróbowania jeszcze raz, dla siebie i ze względu na siebie” – dokładnie o tym piszę. Reset. Tylko w rzeczywistości nie ma takich resetów. Nie neguję w żaden sposób szczerości intencji. Po prostu katolicyzm, jako religia daje – nawet podświadomie – możliwość takiego resetu.

    “Nie wiem na pewno, ale zdaje się, że Litza ma i stare i nowe tatuaże, z czego jeden jest z 2011 roku.” Możliwe, ale zaczął wcześniej. Jak nie doda nowych, to stare nie znikną, więc co mu szkodzi. 😉 Poza tym, wsiąkł. 😉

    “No wiesz co! Wcale tak nie wyglądam! (raczej jak średniowieczna królewna, o.)” Chodziło o długość, nie ułożenie.

    @Sigvatr “Bo większość ateistów jakich znam […]” Jakieś niedoróby znasz. I pewnie mylisz katolików bez łaski wiary z ateistami. Mylisz też moją płeć…

    “Nie mylę, doczytaj uważniej mój komentarz.” Chyba jednak mylisz. Mogę nie popierać WOŚP i dać na dzieci? Mogę. Czy jest to “poparcie WOŚP”. No niekoniecznie, bo zależy od interpretacji. Next!

    “Hę?” – “Fundują innym…”

    ‘Ta… pogadamy, jak znowu jakiś biskup, czy polityk będzie sobie wycierał gębę “bo Polska to katolicki kraj”…’ – czy Kowalski weźmie ślub kościelny, czy nie – niczego to nie zmieni. Albo, dokładniej: wielokrotnie więcej zmieni w jego najbliższym otoczeniu. Oraz: co ateistę obchodzi co jakiś biskup gada?

    “Popieranie takich rzeczy, powoduje, że one trwają, a jak trwają i są złe to będą szkodzić.” Właśnie to nazywam zbawianiem świata. 🙂

    Like

  17. Tylko sorry, rzeczywistość tak nie działa. W rzeczywistości jeśli dokonasz jakiegoś działania (np. spożycie alkoholu i prowadzenie pojazdu) i pojawią się jakieś konsekwencje (np. wypadek, ranni, zabici), to wyznanie grzechów kapłanowi nie zmieni i nie naprawi tego, co się stało

    Oczywiście, że tak jest. I tutaj kościół naprawdę nie mydli oczu, bo mówi jasno, że wyznanie grzechów zmywa winę, ale nie karę. Wiem, że wiele osób nie ma tej świadomości i traktuje spowiedź właśnie jak reset z komunią na mszy w nagrodę…

    Chodziło o długość, nie ułożenie.

    wiem, że nie chciałeś mnie obrazić.

    Mylisz też moją płeć…

    Właśnie 🙂

    Like

  18. @Lotta No właśnie IMO winy też nie zmywa. W tym rzecz.

    “wiem, że nie chciałeś mnie obrazić.” Warkocze są spoko.

    Woda święcona
    Ciężkie narkotyki
    Idą Ona i Ona
    Fruwają warkoczyki
    😉

    Like

  19. Proszę, nie każ mi myśleć, że to był zły pomysł i takie wyznanie musi się kończyć szarpaniną w komentarzach.

    Czemu ten apel do mnie? Ja jedynie napisałem, co napisałem ;P
    Zresztą, jakbyś napisała, że jesteś jedynaczką, by się ludziska czepiali, że z niekatolickiej rodziny pochodzisz.

    Jakieś niedoróby znasz. I pewnie mylisz katolików bez łaski wiary z ateistami. Mylisz też moją płeć…

    Nie. Nie. Wybacz – było sobie nick nie kończyć “e”.

    Chyba jednak mylisz.

    Nie. Jak się uczestniczysz w mszach, to mimo deklarowanej niewiary, nabijasz staty kościołowi. Tak samo jak nie da się “nie popieram, ale wrzucę do puszki WOŚP”.

    “Hę?” – “Fundują innym…”

    I co to ma do bycia zbawcą? Generalnie w moim komciu przeważa jedna myśl, którą niżej jeszcze raz precyzuje:

    czy Kowalski weźmie ślub kościelny, czy nie – niczego to nie zmieni.

    Jak wspomniałem, nabijanie statów. Dzięki temu, że Kowalski-ateista weźmie kościelny ślub, sprawia, że inny Kowalski też weźmie ślub. Ziarnko do ziarnka a zbierze się miarka. I Kościół będzie argumentował, że o tyle więcej wyznawców… A co to ma do rzeczy?

    Oraz: co ateistę obchodzi co jakiś biskup gada?

    Celowo ominąłeś(aś?!) tam drugą, ważniejszą postać: polityka. Politycy lecą za większością, nawet jeśli to dana nieprawdziwa, jak to nieszczęsne “95% katolików” (które wynika jedynie z statystyk chrztu, że połowa tych ludzi, ma gdzieś Kościół niczego nie zmienia). Tyle na temat.

    Mylisz też moją płeć…

    Już ją przeprosiłem!
    (teraz to akurat żart – nie bijcie)

    PS. Też czasem lubię Pidżamę Porno 😛

    Like

  20. Czemu ten apel do mnie? Ja jedynie napisałem, co napisałem ;P
    Zresztą, jakbyś napisała, że jesteś jedynaczką, by się ludziska czepiali, że z niekatolickiej rodziny pochodzisz.

    No jakoś tak wyszło, że do Ciebie 😀 Mam wrażenie, że zależy Ci bardziej na prowokacji niż na dyskusji.

    Jeżeli chodzi o jedynactwo, to przyjmowałam głównie nieuzasadnione wyrazy współczucia 🙂

    P.S.
    Pidżamę przebijają jednak “Janusze ateizmu” 😀
    (nie bierzcie tego do osobiście, tekst jest dobry)

    Like

  21. ‘Nie. Nie. Wybacz – było sobie nick nie kończyć “e”‘
    Jakieś źródło? Zresztą, podstawowy nick to Róża. Kończy się na “a” jak wiele imion żeńskich (ale męskie też są…). Ale skoro przy nickach jesteśmy, to jak Peja, Glaca czy Kosa to dla Ciebie żeńskie nicki to… brak pytań po prostu. ;->

    “Jak się uczestniczysz w mszach, to mimo deklarowanej niewiary, nabijasz staty kościołowi.”
    Ale to tylko jeśli grasz w (ich?) grę pt. “staty”. Ja nie gram. I akurat statystyki z uczestnictwa we mszy to są raz do roku robione.

    ‘Tak samo jak nie da się “nie popieram, ale wrzucę do puszki WOŚP”‘
    Jestem innego zdania. Jeśli uważasz, że lepiej ode mnie wiesz, co popieram a czego nie wrzucając pieniądze do puszki, to gratuluję dobrego samopoczucia.

    “I co to ma do bycia zbawcą?” To, że wynika, że moja (osobista) decyzja jest (przede wszystkim) działaniem na rzecz ogółu. Co jest zwyczajnie nieprawdą, jeśli chodzi o intencje (o których nic nie wiesz) i IMO sporym wypaczeniem, jeśli chodzi o obiektywną rzeczywistość.

    “Jak wspomniałem, nabijanie statów. Dzięki temu, że Kowalski-ateista weźmie kościelny ślub, sprawia, że inny Kowalski też weźmie ślub. Ziarnko do ziarnka a zbierze się miarka. I Kościół będzie argumentował, że o tyle więcej wyznawców… A co to ma do rzeczy?”
    Ale wiesz, o statach i ogóle to możesz z lemingami pogadać. I rozumiem, że jak zamieszkasz przypadkiem w gejowskiej dzielnicy, to w ramach “wszyscy tak robią” też dasz się puknąć? 😀 Ogólnie jedna z niewielu rzeczy, która mi się w wierzących (nie tylko, ale częściej spotykane) podoba to jakaś taka asertywność i niepodążanie z nurtem “bo wszyscy”.

    Co do liczby wyznawców, to jest mierzone uczestnictwo w jednej mszy w roku, a nie statystyki ochrzczonych itp. Ale oczywiście można się na demagogach opierać.

    “Celowo ominąłeś(aś?!) tam drugą, ważniejszą postać: polityka. Politycy lecą za większością, nawet jeśli to dana nieprawdziwa, jak to nieszczęsne “95% katolików” (które wynika jedynie z statystyk chrztu, że połowa tych ludzi, ma gdzieś Kościół niczego nie zmienia). Tyle na temat.”
    Celowo odniosłem się do jednego z przytoczonych przez Ciebie przykładów. Nie wiem jak “Twoi” politycy, ale “moi” nie mówią nic o “95% katolików”. I chyba pomyliłeś dyktaturę większości i populizm z demokracją. Tyle na temat.

    Like

  22. @Rozie:
    Co do nicka: brak pytań po prostu, nie wiem może już wszystko widzi po angielsku ino.

    Co statystyk kościelnych to spieszę cię oświecić, że zliczenie wiernych w jednym dniu w roku, to względnie nowy wynalazek Kościoła.
    Ja pisałem, o słynnych “95% katolików w Polsce”, który ciągle jest używany (niecodziennie, ale zdecydowanie za często). Demagogia? Owszem, ale nie moja (nie twoja też, przy okazji, bo coś mi mówi, że źle zrozumiesz).

    Twój przykład z dzielnicą gejowską jest o tyle zabawny, że nanosząc naszą kłótnie na niego, to akurat ja powiedziałbym: “sorry chłopaki, dzięki za propozycję, ale to nie moje klimaty”, podczas gdy ty argumentujesz “raz w tyłek to nie gej”.

    I chyba pomyliłeś dyktaturę większości i populizm z demokracją.

    Heh. Nie. Raczej: “rozumiem związki pomiędzy populizmem a demokracją”. Dyktat większości, a i owszem, też się trafia. I właśnie dlatego nie warto “dla świętego spokoju” iść na rękę rodzinie.
    Jeszcze rozumiem partnerowi, ale jeśli oboje są niewierzący, po co farsę odstawiać?

    Jeśli czujesz potrzebę wrażenia się w powyższych (offtopowych tutaj) kwestiach doradzam założenie własnego tematu, jakby się nie odezwał, daj znać przyjdę.

    @Lotta:

    Mam wrażenie, że zależy Ci bardziej na prowokacji niż na dyskusji.

    A mnie pojechałaś… ja to inaczej widzę (jak wyżej :P)

    Pidżamę przebijają jednak “Janusze ateizmu” 😀
    (nie bierzcie tego do osobiście, tekst jest dobry)

    Prawdę pisząc: musiałem sobie wyszukać o co chodzi z tymi “Januszami”. No tak: Kwejk. Jak człowieka nie ma w gimnazjum, to wypada z obiegu. Stary jestem 😦

    Like

  23. @Sigvatr – nie zapominaj jeszcze o innej rzeczy. Statystyki statystykami. Nikt rozsądny nie traktuje poważnie tej liczby 95%. Kościół jest jaki jest, ale nie oszukujmy się, wcale nie w smak duchownym posiadanie wiernych, którzy są obojętnymi ignorantami. Kościół musi płacić podatek od całej liczby mieszkańców parafii, a nie tylko osób praktykujących. Jeśli w parafii połowa osób to tacy katolicy-niekatolicy, to Kościół musi za nich płacić, choć oni nie chodzą do kościoła i nic nie dają na składkę.

    Potem nagle taka osoba chce wziąć ślub. Przychodzi do proboszcza i okazuje się, że ona nie ma pojęcia o sakramencie, który chce przyjąć, nie wie jak się zachować, uważa, że ksiądz stawia jej za duże wymagania, ma problem z kursem przedmałżeńskim, skompletowaniem dokumentów, bo dawno zgubiła zaświadczenie o przyjęciu bierzmowania… Potem jeszcze jest cyrk ze spowiedzią, bo takie osoby mieszkają razem przed ślubem, więc pojawia się przeszkoda do zawarcia małżeństwa jaką jest zgorszenie publiczne. Wtedy organizuje się takim osobom szybką spowiedź w dniu ślubu, żeby ona mogła być ważna (czy jest to jest już kwestia sumienia tych dwóch osób). Potem takie osoby bardzo często “zapominają”, że fajnie byłoby księdzu coś zapłacić, bo przecież organista nie grał na ślubie w ramach wolontariatu…

    Takie osoby są wrzodem na dupie i dla Kościoła i dla ateistów. Staty nie osładzają sytuacji.

    Like

  24. Prawdę pisząc: musiałem sobie wyszukać o co chodzi z tymi “Januszami”. No tak: Kwejk. Jak człowieka nie ma w gimnazjum, to wypada z obiegu. Stary jestem 😦

    Kwejk ❤ -_-‘

    Like

  25. Dyskusja jest zaiste ciekawa. Czekałem tylko – zgodnie ze znanym twierdzeniem – na porównanie do Hitlera. Niestety na próżno.

    @Lotta: bardzo mi się opis podoba, wyjdź za mnie, mam brodę :]

    Like

  26. Nikt rozsądny nie traktuje poważnie tej liczby 95%.

    To czemu ciągle się przewija? Zwłaszcza w polityce? “Polska to katolicki kraj” etc…

    wcale nie w smak duchownym posiadanie wiernych, którzy są obojętnymi ignorantami.

    Tu się nie zgodzę: trzymanie lekcji religii w szkołach jest świetnym tego przykładem 🙂
    Tak, tak żartowałem. A tak na nieco poważniej, acz ciągle ironicznie: tacy przynajmniej nie zadają trudnych pytań.

    Kościół musi płacić podatek od całej liczby mieszkańców parafii,

    No właśnie: mieszkańców. Niezależnie od ich wiary. Więc proboszczowi wisi ilu ma wiernych, bo i tak płaci za wszystkich mieszkańców. Pewnie lepiej, żeby mu więcej na tacę dawało, ale co zrobić.
    W każdym razie: powoływanie się na owe 95% (które pewnie siedzi gdzieś poza jego parafią), nie daje negatywnych efektów.

    Potem takie osoby bardzo często “zapominają”, że fajnie byłoby księdzu coś zapłacić, bo przecież organista nie grał na ślubie w ramach wolontariatu…

    W to, to na pewno nie uwierzę. Bo ja już tyle się nasłuchałem opowieści o tym jak księża prowadzą “biznes”, jakie stawki, jakie groźby… itp.
    Inna sprawa, że te historie zwykle toczyły się na terenach wiejskich (albo małych miast).

    Staty nie osładzają sytuacji.

    Czy ja wiem? Jaka religia jest nauczana w szkołach? Jakie wyznania są kapelani w wojsku? A apele w szkołach czym są poprzedzone? Zawsze coś na osłodę:P

    @Igor:
    Przywoływanie reguły Hitlera też powinno być piętnowane.
    Zwłaszcza, kiedy się na to nie zanosiło.

    wyjdź za mnie, mam brodę :]

    Uważaj! Ślub będzie kościelny!

    Like

  27. To czemu ciągle się przewija? Zwłaszcza w polityce? “Polska to katolicki kraj” etc…

    Zwróć uwagę kto się posługuje tym sloganem – środowiska ultraprawicowe, osoby w rodzaju ks. Oko, które traktują Polską jak państwo wyznaniowe. To jest jakiś rodzaj zaklinania rzeczywistości.

    tacy przynajmniej nie zadają trudnych pytań.

    No nie powiem, są księża, dla których to jest bardzo wygodne, bo jakość kształcenia księży w seminariach spada. Ze względu na kryzys powołań przyjmuje się chyba każdego kto przyjdzie.

    No właśnie: mieszkańców. Niezależnie od ich wiary. Więc proboszczowi wisi ilu ma wiernych, bo i tak płaci za wszystkich mieszkańców. Pewnie lepiej, żeby mu więcej na tacę dawało, ale co zrobić.

    No nie byłabym taka pewna.

    W to, to na pewno nie uwierzę. Bo ja już tyle się nasłuchałem opowieści o tym jak księża prowadzą “biznes”, jakie stawki, jakie groźby… itp.
    Inna sprawa, że te historie zwykle toczyły się na terenach wiejskich (albo małych miast).

    To jest akurat fakt. Jasne, są parafie, w których są normalne cenniki, są księża jeżdżący Mercedesami, ale to jest akurat ksiądz, który sobie nie wyobraża swojej misji z cennikiem.

    Czy ja wiem? Jaka religia jest nauczana w szkołach? Jakie wyznania są kapelani w wojsku? A apele w szkołach czym są poprzedzone? Zawsze coś na osłodę:P

    No tutaj może masz rację, Kościół zabrnął w ślepą uliczkę z tą nieszczęsną religią, święceniem każdego kawałka autostrady itp. Być może nie byłoby tego gdyby nie poczucie bycia większością.

    wyjdź za mnie, mam brodę :]

    Uważaj! Ślub będzie kościelny!

    Ale za to bez durnego wesela 😀

    @Igor

    bardzo mi się opis podoba, wyjdź za mnie, mam brodę :]

    No właśnie wiem 😉 tak to się powinno skończyć 😉

    Like

  28. @Sigvatr ‘Twój przykład z dzielnicą gejowską jest o tyle zabawny, że nanosząc naszą kłótnie na niego, to akurat ja powiedziałbym: “sorry chłopaki, dzięki za propozycję, ale to nie moje klimaty”, podczas gdy ty argumentujesz “raz w tyłek to nie gej”.’
    Przykład też by pasował, ale wyszliśmy od “trzech zrobi, to zrobi czwarty”. Więc jak to jest, że twierdzisz, że w tyłek puknąć się nie dadzą (mimo przykładu), ale polecą do ślubu kościelnego?

    ‘Jeszcze rozumiem partnerowi, ale jeśli oboje są niewierzący, po co farsę odstawiać?’ Akurat partner to pewnie zrozumie (żeby nie robić farsy). Rodzice/dziadkowie – nie bardzo. A skoro jest to dla biorących ślub taka mała przykrość (albo i zgoła żadna, bo oprawa relatywnie ładna), a taka radość dla reszty, to czemu nie?

    ‘Jaka religia jest nauczana w szkołach?’ Po pierwsze, jest furtka (BTDT), po drugie, nie wynika to ze statystyk, tylko z układu kościół-państwo. I nie ma znaczenia, czy katolików będzie “95%”, czy “50%”. Ww. układ nie jest od tego zależny.

    @Lotta Jakie podatki? Do Watykanu? Oraz: AFAIK to księża raczej się cenią. I fajny przykład z szybką spowiedzią, mogłem użyć wcześniej. 😉

    Offtopic: Jogger leżał dziś – z zegarkiem w ręku – od minimum 10:47 do 18:47. Róbcie eksport, póki działa.

    Like

  29. @Sigvatr: właśnie dlatego nie zbieram na pierścionek (chociaż właśnie ujął mnie jeden z punktów dotyczący właśnie pierścionka, bo ja bym wolał: “kobieto: masz tu prosty srebrny pierścionek – pozostałe 1000 PLN za które mogłbym dokupić do niego bezwartosciowy i bezsensowny diament mogę wydać na wspomożenie XYZ, tylko wybierz jakaś”

    @pad joggera: noooo, mam nadzieje, że przetrwa, gdzie będę wchodził zaciagnąć się tą specyficzną atmosferą, od której byłem uzależniony ponad 10 lat temu 😦

    Like

  30. Jakie podatki? Do Watykanu? Oraz: AFAIK to księża raczej się cenią. I fajny przykład z szybką spowiedzią, mogłem użyć wcześniej. 😉

    Nie, to jest podatek zryczałtowany, który Kościół oddaje państwu.
    Jaki przykład z szybką spowiedzią?

    Offtopic: Jogger leżał dziś – z zegarkiem w ręku – od minimum 10:47 do 18:47. Róbcie eksport, póki działa.

    No właśnie też się zdziwiłam, że to trwało tak długo. Zaczyna mnie to niepokoić i irytować :/

    Like

  31. @Rozie:

    Więc jak to jest, że twierdzisz, że w tyłek puknąć się nie dadzą (mimo przykładu), ale polecą do ślubu kościelnego?

    Aleś zamotał, a potem sam sobie odpowiadasz: “A skoro jest to dla biorących ślub taka mała przykrość (albo i zgoła żadna, bo oprawa relatywnie ładna), a taka radość dla reszty, to czemu nie?”.

    I nie ma znaczenia, czy katolików będzie “95%”, czy “50%”. Ww. układ nie jest od tego zależny.

    To coś napisał miałoby sens, gdyby w tych szkołach wykładano dajmy na to Talmud. Trochę pomyślunku: skądś się wziął ten układ wszak!

    Jogger leżał dziś …

    I kwiczał. Aż tak cię cisło, że siedziałeś z zegarkiem? 😛
    Ja również nie chciałbym się przenosić. Za stary na to jestem.

    Róbcie eksport, póki działa.

    Done.

    Like

  32. Ja również nie chciałbym się przenosić. Za stary na to jestem.

    Jogger przeniesie się na inny serwer i choć nie będzie rozwijany, to ma być podtrzymywany przy życiu i bezpieczny. Możemy tu zatem jeszcze posiedzieć 🙂

    Like

  33. @Lotta: Cóż mogę powiedzieć. Wyglądasz ładniej na zdjęciu niż w mojej wyobraźni 😉
    Najbardziej podobały mi się wpisy o Izraelu.
    Ten z punktami też jest niezły.

    Like

  34. @spare – będzie jeszcze Izrael, niech no się tylko zmobilizuję 🙂

    @LionEG – po pierwsze nie jestem zbyt imprezowa, nie przepadam za rodzinnymi spędami, a cała noc przy muzyce disco polo i jej pochodnej to dla mnie tortura.

    Wesele to jest w ogóle najdziwniejsza impreza świata, bo w jednym miejscu spotykają się małe dzieci, młodzież, dorośli, babcie i dziadkowie. Wychodzi z tego misz – masz przy torcie i wódce pod kierownictwem wodzireja. Kompletnie nie mój klimat, choć wiem, że to jak ta cała zabawa wygląda jest zależne głównie od ludzi, którzy ją tworzą 🙂

    Like

  35. Wesele to jest w ogóle najdziwniejsza impreza świata, bo w jednym miejscu spotykają się małe dzieci, młodzież, dorośli, babcie i dziadkowie.

    Jak każde święta rodzinne. Albo jakieś festyny, otwarcie supermarketu, odpusty i nie przymierzając: msza.

    Like

  36. Msza to nie jest impreza. Z resztą się zgadzam i nie chodzę na takie imprezy. Chodziło mi jednak głównie o to, że różnego rodzaju imprezy z muzyką, również te podane przez Ciebie są dobrowolne. Możesz wybierać – jeśli lubisz disco polo idziesz na koncert Bayer Fulla, a jak nie to zostajesz w domu. Na weselu bliskiej osoby nie wypada się nie stawić. Młodzi wiedzą, że nie mogą nie zaprosić babci czy trzyletniej kuzynki, więc nawet jeśli kochają ostre techno, to zrobią imprezę tak, żeby wszyscy, bez względu na wiek dobrze się bawili. Czyli wybiorą jakiś zespół grający polskie hity. Organizatorzy innych imprez nie mają takich dylematów 😉

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

w

Connecting to %s