Kocioł maltański

Idzie jesień. Chyba szybko w nią wskoczyłam po powrocie z Malty, bo moim domu zrobiło się chłodno i pierwszy raz od wielu miesięcy wyciągnęłam z szafy polar. Suszę też w piekarniku drugą partię jabłkowych chipsów z cynamonem, które pachną w całej kuchni i przestałam liczyć na to, że wysokie temperatury jeszcze wrócą i obuję stopy w sandały… Może i dobrze. Od kilku lat bez trudu odnajduję piękno w długich wieczorach, szarych dniach i gorącej herbacie, co nie jest trudne, jeśli mózg ma się jeszcze silnie nasycony kolorami gorącego lata. Maltańskiego lata.

O Malcie widziałam do niedawna właściwie tylko dwie rzeczy – że jest wyspą, i że jej mieszkańcy lubią ‘Eurowizję’. Później dowiedziałam się, że Maltańczycy dobrze znają angielski, bo byli kolonizowani przez Wielką Brytanię, od której wpływów wyzwolili się 1964 roku. Język angielski jest na Malcie językiem urzędowym obok ojczystego – maltańskiego. Przed podróżą zastanawiałam się jak brzmi angielski Maltańczyków i czy rozmawiają nim ze sobą na co dzień. Czy to możliwe, żeby na maleńkiej wyspie (wielkości Wrocławia) te dwa języki były równorzędne? Postanowiłam zapytać o to zaraz po przylocie pierwszej osoby, z którą przyjdzie mi nawiązać bliższy kontakt. Tą osobą był bardzo miły taksówkarz, który powiedział mi, że głównym językiem używanym przez Maltańczyków jest oczywiście maltański, który jest językiem semickim. Angielski jest drugim językiem, którym słabiej posługują się osoby starsze. Czasem nie wiedzą jak odpowiedzieć, ale wszystko rozumieją. Wyobrażałam sobie, że Maltańczycy będą mówić jak Australijczycy lub Brytyjczycy, ale tak nie jest. Mówią trochę twardo, jak mówiący po angielsku Grecy, z wyraźnym ‘r’. Taksówkarz uświadomił mnie też, że maltański, jest kombinacją dialektu arabskiego (w około siedemdziesięciu pięciu procentach) i wpływów włoskiego i angielskiego. Co ciekawe, jest to jedyny na świecie język semicki zapisywany alfabetem łacińskim.

Przez te wszystkie wpływy różnych krajów na Maltę, stała się ona wysepką naprawdę zróżnicowana kulturowo, co widać na każdym kroku. W sklepach leżą słodycze, których próbowałam w Izraelu, takie jak twarde, słodkie chałwy z migdałami, od których może zemdlić. Na ulicach Valetty, stolicy wyspy, rozstawione są brytyjskie, czerwone budki z (działającymi) telefonami, a zielone, drewniane okiennice przywodzą na myśl południe Włoch. Do tego wszystkiego Malta jest… drugim najbardziej katolickim krajem po Watykanie na świecie. W 60 roku n.e. u wybrzeży wyspy rozbił się statek, na którego pokładzie św. Paweł był transportowany jako więzień do Rzymu. Przebywał on na Malcie trzy miesiące i zanim ostatecznie dotarł do stolicy Cesarstwa, zdążył wzbudzić w Maltańczykach ducha chrześcijaństwa.
Na Malcie znajduje się (i funkcjonuje) 365 kościołów, po jednym na każdy dzień roku. Patronuje im mnóstwo różnych świętych, więc regularnie na wyspie odbywają się urządzane z rozmachem procesje i festyny ku ich czci. Trudno nie trafić na żaden podczas pobytu, a ja sama byłam na dwóch, ale o tym później.

Czy Malta jest zatem krajem ultrakonserwatywnym? Na pewno nie w naszym rozumieniu tego terminu. Konserwatyzm w Polsce kojarzy się w najlepszym wypadku z Tomaszem Terlikowskim, a w najgorszym z obrzucaniem fekaliami tablicy upamiętniającej ofiary Katastrofy Smoleńskiej. Jako przeciętna turystka, która była na Malcie pierwszy raz w życiu nie poznałam mentalności Maltańczyków na tyle, żeby móc coś konkretnego o niej powiedzieć. Wiem za to, że do niedawna na Malcie nie można było wziąć rozwodu, a opalanie się topless na plaży jest zabronione. Dodam, że na żadnej plaży nie widziałam też nagich dzieci, wszystkie miały eleganckie kostiumiki i kąpielówki (niewykluczone, że po prostu ze względów higienicznych). Z drugiej strony, niedawno na Malcie rząd zalegalizował związki homoseksualne, a homoseksualne pary mogą starać się o adopcję dziecka (wcześniej adoptować dzieci mogły homoseksualne osoby samotne, ale nie pary, co było chyba bez sensu. Przecież taka osoba samotna mogła najpierw adoptować dziecko, a po pół roku odnaleźć swoją lepszą połowę i się z nią związać).

Czy skoro Malta jest krajem katolickim, w którym katolicyzm jest religią państwową, dziewięćdziesiąt sześć procent ludzi określa się jako katolicy, a prawie sześćdziesiąt praktykuje, to czy nie należałoby się spodziewać protestów przeciwko legalizacji związków homoseksualnych? Próbowałam znaleźć jakieś informacje w internecie na ten temat, ale znalazłam tylko, że kiedy związki homoseksualne zostały zalegalizowane, to na placu w Valetcie ludzie zebrali się by świętować.

Malta nie jest krajem byłego bloku komunistycznego, a Maltańczycy nie mają wschodnich korzeni, więc ich mentalność różni się od naszej. Eurosceptycyzm krajów wschodnich jest po części związany z tradycjami i wartościami, które nowoczesna, Zachodnia Europa zdaje się negować (w mniemaniu konserwatystów). Pamiętacie „nieprzychylne” wypowiedzi na temat homoseksualnych sportowców, które padły z ust Putina przed olimpiadą w Soczi? Dla konserwatywnego mieszkańca szeroko pojętego wschodu Unia Europejska jest burdelem z eutanazjami, aborcjami i zmianami płci. Polska jest dokładnie między wschodem, a zachodem, do tego jeszcze nie tak dawno była odcięta od świata, więc nietrudno mi sobie wyobrazić, że pomiędzy konserwatywnym Polakiem, a konserwatywnym Maltańczykiem jest różnica.

Tutaj warto dodać, że tak jak u nas trwa odświeżana co jakiś czas dyskusja czy krzyż może wisieć w Sejmie, tak na Malcie krzyż może wisieć… wszędzie. Na zdjęciu z poprzedniej notki można taki przykład zobaczyć. Krzyże, obrazki świętych, papieży i lokalnych biskupów wiszą w warzywniakach, aptekach czy u fryzjera. Dodatkowo, wiele miejscowości nosi imiona świętych, np. Święty Jan. Wyobrażacie sobie mieszkać w Polsce w Świętym Janie? Albo tankować na stacji o nazwie Święty Józef? Gdyby w Polsce ktoś tak nazwał stację benzynową, to posądzono by go o kpinę z wiary, ale na Malcie to nic nadzwyczajnego. Co ciekawe, na Malcie imiona świętych często przyjmują również domy. Wiszą na nich tabliczki, np. Święta Rita, a obok dzwonka wmurowana jest płaskorzeźba przedstawiająca Matkę Boską z Dzieciątkiem. I tak przy co trzecim domu. Narobiłam tyle zdjęć tych płaskorzeźb i tabliczek jakbym bawiła się w grę ‘zbierz je wszystkie’, chyba dlatego, że naprawdę określały one lokalny koloryt Malty bardziej niż cokolwiek innego.

A może kubek ze świętym na pamiątkę?

Na Malcie żyje też widoczna mniejszość islamska, co zdaje się nikomu nie przeszkadzać. Przez cały mój pobyt w tym kolorowym kraju towarzyszyło mi przekonanie, że ‘uczucia religijne’ konserwatywnych Maltańczyków nie ‘obrażają się’ tak łatwo jak Polaków.

O czym jeszcze warto wspomnieć?

– na Malcie ruch drogowy jest lewostronny,
– na Malcie bilet autobusowy kosztuje tylko 1,50 euro i jest ważny cały dzień we wszystkich autobusach na wyspie,
– w sezonie Malta jest podejrzanie żółta i sucha. Podczas lądowania widok z okna samolotu każe myśleć, że upały będą nie do zniesienia, ale jest jak w każdym innym, gorącym kraju południowym. Po prostu wapienna ziemia jest dość jałowa i niewiele się na wyspie uprawia (Maltańczycy sporo importują) i dlatego jest tak sucho. Na Malcie nie ma też jezior i rzek. Klimatyzacja w nocy niezbędna, bo oni nie umieją izolować domów, które bardzo się nagrzewają,
– jedzenie na Malcie jest tanie w porównaniu np. z południem Włoch (za dużą torbę świeżych owoców i warzyw zapłaciłam dziewięć euro), można spokojnie więcej wydać na nocleg,
– dla miłośników internetu jest wiele darmowych hotspotów na terenie całej wyspy,
– choć Malta jest wyspą, nie trzeba wyrzucać papieru toaletowego gdzieś poza kibel. Można spłukać po ludzku ;),
– wszystkie nazwy sklepów, ogłoszenia, informacje na tabliczkach przystankowych itd. są zapisane w języku angielskim,
– porcje w knajpach są pokaźne, z przystawką trudno mi było czasem ogarnąć, a mam opinię posiadaczki żołądka bez dna. Talerze ledwo mieszczą się na stolikach, a ja zawsze kończyłam kolację po prostu przejedzona.

EDIT Przypomniało mi się jeszcze o jednym. Na Malcie są angielskie gniazdka, więc przejściówka niezbędna.

Advertisements

12 thoughts on “Kocioł maltański

  1. Super zdjęcia. No i – przede wszystkim – bardzo się rozwinąłem wiedzowo. O Malcie nie wiedziałem prawie nic, poza tym, że była mega-strategicznym punktem w czasie drugiej wojny światowej i z tego powodu miała bardzo ciężko. Wygląda na fajne miejsce, żeby zaparkować sobie na miesiąc kreatywnego relaksu! Jak sądzisz?

    Like

  2. Malta jest super 🙂 Miesiąc to jest chyba bardzo dobra ilość czasu, żeby dobrze zwiedzić wyspę i na niej odpocząć. Będę jeszcze pisać o wielu świetnych miejscach, które warto zobaczyć, a i tak będzie to tylko część maltańskich atrakcji, bo nie byłam północno-zachodniej części wyspy.

    Jeżeli ktoś jest miłośnikiem leżenia plackiem na plaży, to może być trochę rozczarowany. Na Malcie plaże są raczej małe, często znajdują się przy ruchliwych ulicach i właściwie tylko jedna, Golden Bay, byłaby godna polecenia.

    Ja mieszkałam w miejscowości Birżebbuġa przy małej plaży Pretty Bay. To co wyróżnia Maltę to jej niekurortowy charakter. Przy “mojej” plaży były bar z przekąskami i stał pan z lodami, ale poza tym nie było żadnych kramów z badziewiem, pań zaplatających warkoczyki, malujących tatuaże, karykatury i inne takie. Cisza, spokój, miejscowi na ławeczkach… Naprawdę, niesamowite miejsce.

    Oczywiście jak ktoś chce kupić breloczek czy inną popielniczkę z napisem Malta wykonanym markerem, to znajdzie sobie dobrze wyposażony sklep, ale próżno szukać długich straganów w takimi pamiątkami.

    Ludzie są przemili. Starsza pani, u której wynajmowałam apartament na przywitanie całowała mnie po policzkach jak własną córkę, a na pożegnanie całowała mnie nawet po rękach 😉 Podobno na Malcie jest trochę jak na Kubie i chyba coś w tym jest, choć na Kubie nigdy nie byłam.

    Naprawdę polecam to niezwykłe miejsce, ale może niekoniecznie na “już, teraz”, bo wczoraj czytałam, że Agelina Jolie i Brad Pitt kręcą jakiś film na Gozo, wyspie należącej do Malty, którą też warto zwiedzić i może być niedostępna dla turystów.

    No ja planuję w każdym razie na Maltę wrócić i bardzo ją polecam, chyba zwłaszcza Tobie 😉

    Like

  3. Anonimie, wielkie dzięki za link. Koval ma świetne oko, bardzo lubię zaglądać do niego i oglądać zdjęcia (i czytać oczywiście też). Rozpoznaję nawet uliczki Valetty, po których sama niedawno chodziłam 🙂

    Igor – miejsce fajne, tym bardziej, że Malta jest na tyle mała, że gdzie człowiek by się nie zaczepił, tam będzie miał dobrą bazę wypadową, bo właściwie wszędzie blisko. Pamiętaj jednak o tej klimatyzacji. Nie wiem w jakim miesiącu chcesz jechać, ale jeśli będzie gorąco, to noce mogą być trudne do zniesienia.
    Jak trafiłam już na Maltę, to znalazłam w internecie taki blog – orrajtmalta.blog.pl (serdecznie polecam), który prowadzi Polka mieszkająca na Malcie od kilku lat. Bardzo przyjemnie pisze, nieraz śmiałam się do rozpuku czytając jej notki. No i ona właśnie zwraca uwagę na to stare budownictwo. Budulec na Malcie stanowi głównie chłonący wilgoć wapień, w oknach są pojedyncze szyby i szpary po 2cm (wszystko potwierdzam z autopsji). Latem gorąco jest dzień i noc, a zimą zimno dzień i noc 😉 Nie wiem czy te wiatraczki, które widzę na zdjęciach mieszkania wydolą 🙂

    Zapomniałam jeszcze dodać jedną rzecz w tym wpisie (co zaraz naprawię). Na Malcie są angielskie gniazdka i trzeba wybrać się z przejściówką. Ja takową zakupiłam w Polsce za 12zł (na cały świat, na każdej ścianie kostki są różne gniazda) i ona po dwóch dniach przestała działać (wiem, że jest w niej jakaś blokada, która wyłącza przejściówkę jeśli napięcie jest za duże. Nagle przestała działać i myślałam, że się zepsuła, ale sprawdziłam ją w domu i jednak działa, więc chyba się wtedy wyłączyła, a nie zepsuła). Na wyposażeniu mieszkania znalazłam jakąś inną, starą przejściówkę i jeszcze adapter USB, ale jak włożyłam wtyczkę do tej starej przejściówki i potem wszystko do gniazda to… wysadziłam korki w połowie budynku 😉 Stanęła również winda (na szczęście nikogo nie było w środku). Na parterze znalazłam skrzynkę z przełącznikami i przełączyłam przełącznik, którego pozycja wydawała mi się nieprawidłowa i udało się uruchomić windę, gdzie był numer do konserwatora. On z kolei wysłał mnie do mieszkania z powrotem i ujawnił, że pozostałe przełączniki są za lodówką 🙂 Po tej przygodzie udałam się do elektrycznego i kupiłam dwie przejściówki, które już działy bez zarzutu. Może warto kupić takie na miejscu, a nie w Polsce?

    P.S.
    Wiedziałam, że całujące po rękach starsze panie przekonają Cię ostatecznie 🙂

    Like

  4. „Bilety autobusowe kosztują 1,50 euro” – prawda, ale poza sezonem. W sezonie letnim kosztują 2 euro.

    Like

  5. > Czy skoro Malta jest krajem katolickim, w którym katolicyzm jest religią państwową, dziewięćdziesiąt sześć procent ludzi określa się jako katolicy, a prawie sześćdziesiąt praktykuje, to czy nie należałoby się spodziewać protestów przeciwko legalizacji związków homoseksualnych?

    Tylko wtedy kiedy lokuje źródło “dobra” w religii. Częsty błąd. Tymczasem, ludzie budując swoją etykę korzystają głównie z wychowania i zachowania innych. Dlatego np. maltańczycy nie sprzeciwiają się homoseksualistą, mimo bycia katolikami (a swoją drogą, serio oni są tacy religijni, czy to kolejny kraj “99% katolików”?), a Polacy sprzeciwiają się np. pomocy uchodźcą, totalnie wbrew temu, co niby nauczał Jezus Chrystus.

    Like

    1. Malta nie jest państwem wyznaniowym, jak Izrael. Trudno mi się wypowiadać po krótkich wakacjach w tym kraju o religijności Maltańczyków, ale na pewno jest to zupełnie inny katolicyzm niż ten polski. Miałam poświęcić temu tematowi następny wpis o Malcie, ale tego nie zrobiłam, bo jestem leniwa i to mi gdzieś uciekło, zaczęłam pisać o innych sprawach. W każdym razie, katolicyzm w wydaniu maltańskim trochę bardziej przypomina ten z Meksyku, gdzie ludzie chodzą w t-shirtach z Jezusem i nikogo to nie gorszy. Nie wiem czy wspomniałam w tym wpisie o nazwach sklepów czy stacji benzynowych, np. św. Paweł czy św. Antoni. U nas raczej takie nazwy nie byłyby akceptowane. Ludzie tam są wierzący, a ich wiara jest wiarą radości. W Polsce mamy raczej wiarę smutku i cierpienia, procesje są podniosłe i poważne, zwraca się uwagę na zbawczą śmierć Chrystusa na krzyżu, ale z tą radością chrześcijańską, to jesteśmy raczej na bakier. Na Malcie kafelki, np. ze świętą rodziną, zdobią fasadę co drugiego domu. Prawie w każdym warzywniaku wiszą pożółkłe obrazki przedstawiające lokalnego biskupa, papieża i świętych, a obok dynda różaniec. Pewna Polska pracująca w maltańskiej aptece wspominała kiedyś, jak to jeden z klientów przyniósł do apteki wielkiego ojca Pio i zapytał czy może go postawić obok figury Matki Boskiej, która już tam stała 🙂 Właściciel nie miał nic przeciwko i teraz stoją dwie figury. Większy ojciec Pio, mniejsza Matka Boska.
      Na Malcie ciągle organizowane są jakieś procesje, które wyglądają tak, że wierni niosą wielką figurę świętego i kiwają nią w takt śpiewanej na jego cześć, radosnej pieśni – niewyobrażalne u nas, żeby kiwać figurą. Tak się składa, że byłam na procesji 15-go sierpnia w maltańskiej miejscowości, Moście. Wielka figura Matki Boskiej, która zdobi tamtejszy kościół ma kolczyki, bransoletki, pierścionki – zupełnie co innego niż u nas, w Polsce Matka Boska zawsze jest skromna i raczej nie ma biżuterii. Ten katolicyzm jest rzeczywiście inny niż nasz i to się wyczuwało. Maltański katolicyzm, to nie jest katolicyzm bardzo “formalny”, Maltańczycy chodzą do kościoła i potrafią przyjść na mszę dużo spóźnieni, albo zbierają się do wyjścia po składce (na którą wrzucają zaskórniaki), nie czekając czasem na “Pan z wami” 🙂 Przy takim “luzackim” podejściu nietrudno się dziwić, że oni raczej nie uskarżają się na urażone uczucia religijne. Żyją w kraju, w którym nie cierpieli uciskani przez komunę, są byłą kolonią brytyjską, nie mają kompleksów na tle innych krajów i nie widzą wszędzie zagrożeń. Na Malcie jest spora mniejszość muzułmańska, przybysze z Afryki, Maltańczycy nie są narodem tak jednolitym etnicznie, jak Polacy, więc są bardziej otwarci, ufni. To wszystko sprawia, że im po prostu nie przeszkadza, że w ich państwie para homoseksualna może wziąć ślub. Pewnie zdziwiliby się, gdyby chodziło o śluby kościelne dla gejów, ale cywilne? Przecież to świecki kraj 🙂

      Like

  6. Ja tam postrzegam taką wiarę jako “jarmarczną”: nacechowanie na zewnętrzną reprezentację, bez głębszego pomyślunku i refleksji. Polska w Twojej opinii nie jest wcale lepsza: dalej mamy do czynienia z płytkim pokazywaniem się jako religijny (“modli się pod figurą, diabła ma pod skórą”).

    BTW, w Polsce też trzęsie się figurami, a matki boskie mają złocone szaty. To ostatnie nawet dawano temu wyśmiewałem.

    W ogóle chciałem przeprosić, że zabawiłem się w archeologa. Uczyniłem to przypadkiem. Nie wiedzieć czemu ten tekst o Malcie pokazał mi się jako nowa notka. Widać coś poklikałem jak nie trzeba. Nie patrzyłem na daty. Zdziwiłem się, nie powiem, liczbą komentarzy, ale jakoś nie dało mi do myślenia. Cieszyłem się, że sobie wyjechałaś do jakiegoś słonecznego kraju na wakacje 🙂

    Like

    1. Za co przepraszasz, żaden problem 🙂 Ja lubię dostawać komentarze. Ten wpis Ci wyskoczył chyba dlatego, że ktoś tu skorygował cenę biletów autobusowych, które już są droższe i ten tekst wpadł do ostatnio komentowanych.

      Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s