Nuda pogodowa.

Znów długo mnie nie było. Byłam w Hiszpanii skąd przywiozłam duży plakat z obrazem Salvadora Dalego. Na dodatek kupiłam go w samym muzeum w Figueres, gdzie znajduje się jego grób, więc… No niby to tylko plakat, ale leżał zaledwie kilkadziesiąt metrów od samego artysty i od namalowanego przez niego oryginału, który tam właśnie się znajduje. Już oprawiłam go w szklaną antyramę i patrzę na niego długo… Zaczynam może troszeczkę rozumieć złodziei dzieł sztuki, którzy płacą za nie miliony, żeby potem trzymać je w piwnicach i odwiedzać w samotności.

Nie miałam zbyt wiele czasu żeby coś napisać. Zdjęć nawet nie będę obiecywać, bo z Włoch też nic nie wstawiłam. To chyba nie jest nawet prawdziwy brak czasu tylko nieumiejętność zorganizowania sobie go… Nie oszukujmy się „brak” brzmi znacznie lepiej. Poza tym jest modny i pożądany. Dziś w dobrym tonie jest nie mieć czasu, bo to znaczy, że albo jesteśmy bardzo zapracowani (czyli nie jesteśmy leniwi), albo wolny czas wykorzystujemy na jakieś bardzo absorbujące nas hobby (czyli jesteśmy interesujący). Kiedy ktoś chce się z nami spotkać warto powiedzieć: „czekaj, sprawdzę w kalendarzu kiedy mam czas”, a jeśli nie mamy tego czasu, to warto podać dlaczego, bo rozmówca na pewno jest ciekawy. Wtedy nie powinno się podawać banalnego powodu. Kiepsko jest w kółko wymigiwać się pracą, ale też słabo jest mieć pospolite hobby. Nie można spędzać piątkowego wieczoru przy chipsach i kilku odcinkach Gry o Tron, trzeba podać coś innego. Że się gra w squasha, na przykład. O, squash jest dobry, bo warto dać sygnał, że dbamy o sylwetkę i zdrowie. W ogóle nie wolno też się za bardzo przyznawać, że się ogląda telewizję, a na hasło: Kasia Cichopek trzeba reagować reagować: „jaka Kasia? Kto? Nie znam”. W dobrym tonie jest utrzymywać, że telewizja zawsze ogłupia i zamiast niej wybieramy dobrą książkę (dobrze żeby była gruba, przez wiele lat można było nosić pod pachą Ulissesa, ale chyba już dawno jest zbyt mainstreamowy). Można też napomknąć o planowaniu wakacji, ale to absolutnie nie może być europejski kurort. Odpada Chorwacja, Bułgaria, czy (nieeuropejski, ale szalenie popularny) Egipt. Nie ma znaczenia czy się kiedykolwiek odwiedziło te miejsca, są do dupy i już. Za to np. Kenia, to już inna sprawa. I oczywiście musi być lokalny przewodnik, który pokaże dalekie zakątki, w których nie ma turystów, ale i zaproponuje safari na słoniach (biedne słonie).

Nie zapomnę jak mój znajomy, mający solidne ciśnienie na „fajne” życie, wybrał się na miesiąc do Stanów, by polować na niedźwiedzie. Mył się w strumieniach, nie korzystał z komórki, a potem wrócił do Polski z długą brodą, której długo nie zgolił (budziła ciekawość i prowokowała pytania). Potem przyszedł pierwszego listopada na grób mojego ojca w czapce z wielkim piórem, które majaczyło w tłumie już z odległości pięciuset metrów. Cmentarny dress code został złamany raz na zawsze.

Koniec końców, nie byłam aż tak zajęta. Gdybym była, to nie pisałabym o tym, tylko wykorzystała wolny czas, żeby napisać coś fajnego. Po prostu nie umiem dysponować czasem.

P.S.
Z najważniejszych wydarzeń – Wrocławianin wrócił jak syn marnotrawny, co doceniam, ale z wielkim i szczerym bólem serca mówię mu nie. Po tym koszmarze psychicznym, który przechodziłam kilka miesięcy temu wiem, że moje serce nie zniesie jego kolejnych wyskoków. On potrzebuje znacznie silniejszej psychicznie kobiety, trochę podobnej do siebie. Nie wpuszczę go do siebie więcej. Nie wiedziałam, że to tak strasznie boli, myślałam, że bycie porzuconym, to najgorsza rzecz na świecie, ale odsuwanie kogoś od siebie nie jest wcale dużo łatwiejsze.

M., o którym pisałam kiedyś (ten od koszmarnych zdrobnień) się obraził. J. jest nadal jednym z najlepszych facetów jakich poznałam i oczywiście nic do niego nie czuję. Nadal ( a jakże!). P. w dalszym ciągu nie ma na mnie nawet cienia ciśnienia. Lubi mnie, „podziwia”, podobam mu się i… I jest nadal moim kolegą. A chyba tak powoli, powoli i bardzo nieśmiało chciałabym, żeby to się zaczęło zmieniać… Czy… Czy ja nie jestem we friendzonie czasem? Boże!

A może jednak takie jedno z Watykanu na przykład…

Advertisements